Jednym z twórców i CEO Geco.one jest Marcin Wituś, który przez 10 lat zajmował się branżą inwestycyjną na rynku tradycyjnym. Kryptowalutami zainteresował się w 2017 r. Już wtedy wiedział, że aktywa cyfrowe to przyszłość i zainteresują nawet największych inwestorów. Wtedy też zauważył niszę na tym rynku, jaką był brak produktów lewarowych. Jedynym znaczącym podmiotem, który wówczas oferował możliwość lewarowania Bitcoina, był BitMEX. - mówi Marcin Wituś.
Tak narodził się pomysł na Geco.one. Zdobyte przez Marcina doświadczenie na rynku tradycyjnym, pozwoliło przenieść część sprawdzonych rozwiązań do świata aktywów cyfrowych. Potrzeba było tylko inwestorów, którzy uwierzą w platformę. Pierwszy sam zapukał do drzwi. – podkreśla.
Geco One OU dołącza do Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej
Za siedzibę spółki obrano Estonię. Było to pierwsze europejskie państwo, które zalegalizowało rynek kryptowalut. Estonia wymaga jednak od firm działających na tym rynku specjalnych licencji - tę zespołowi Geco One OU udało się uzyskać już w 2018 r. Estonia jednak od 17 kwietnia 2019 r. bardzo mocno zaostrzyło przepisy dotyczące rynku aktywów cyfrowych. Przez to ok. 1000 firm utraciło wymagane licencje. Obecnie na tym rynku funkcjonuje zaledwie 380 podmiotów, a Geco One OU jest jednym z nich. Estońska licencja pozwala działać legalnie nie tylko na terenie UE, ale również na całym świecie.
Wkrótce Geco One OU dołączyło do Polsko-Estońskiej Izby Gospodarczej, której członkami są takie spółki jak PZU czy Orlen. – przekonuje CEO Geco One OU.
Geco.one, czyli Młot na BitMEX
Po pozyskaniu funduszy na zbudowanie platformy oraz odpowiednich osób do zespołu przyszedł czas na zdobywanie rynku kryptowalut. Geco.one konsekwentnie budowało pozycję bezpiecznej i intuicyjnej platformy, natomiast wokół BitMEXa, zaczęło narastać coraz więcej kontrowersji. W 2019 r. doszło do wycieku danych użytkowników z bazy BitMEX. W międzyczasie należące do firmy konto na Twitterze zostało zhackowane. W końcu, na przełomie września i października 2020 r., amerykańska agencja rządowa CFTC wystosowała wobec BitMEX zarzuty o działanie bez wymaganych uprawnień. Z tego powodu użytkownicy platformy wycofali ok. 19 proc. sumy wszystkich depozytów giełdy.
–– mówi Marcin Wituś. W praktyce oznacza to, że cyfrowe zasoby Geco.one przechowywane są przez specjalistów na dedykowanej, infrastrukturze niepodłączonej do internetu. Taki mechanizm uniemożliwia hakerom kradzież kryptowalut, nawet gdyby jakimś cudem udało im się włamać na platformę.
Kolejnym atutem Geco.one, który zachęcał użytkowników, stało się UX. dodaje Marcin.
Platforma utworzyła również autorski token GEC, który pozwala na obniżenie kosztów transakcyjnych oraz udostępnia pewne funkcje Geco.one tylko jego posiadaczom. Wzorowano go na Binance Coin. Token jest również deflacyjny - każdorazowe użycie na platformie będzie powodowało jego zniszczenie. GEC będzie wkrótce notowany na giełdach Coineal oraz LAToken. Stał się już na tyle popularny, że do Geco.one zaczęły zgłaszać się kolejne giełdy, które również chcą mieć go u siebie.
Przyszłość Geco.one to PAMM service
Geco.one nie próżnuje, stale poszerzając możliwości platformy. Wkrótce wprowadzone zostaną konta PAMM service (social trading), które umożliwią nowicjuszom wejście do świata inwestycji. – dodaje CEO Geco One OU.