Piotr Arak z PIE zwrócił uwagę, że jest kilku ekonomistów na świecie, którzy wskazują, że koronawirus oraz obserwowane spowolnienie gospodarcze mogą doprowadzić do załamania się globalnej koniunktury, tak jak to miało miejsce ponad 10 lat temu.
- wskazał.
Dyrektor PIE przyznał, że koronawirus wprowadził bardzo duży czynnik niepewności, szczególnie co do gospodarki chińskiej, która pod względem siły nabywczej jest pierwszą gospodarką na świecie.
- wyjaśnił.
Piotr Arak podkreślił jednak, że na epidemię koronawirusa należy spojrzeć "chłodnym okiem", gdyż wirus ten jest tak samo śmiertelny jak grypa. - powiedział.
Arak prognozuje, że koronawirus najbardziej dotknie gospodarkę chińską, gdzie wirus już powoduje "szok podażowy i popytowy". - dodał.
Dyrektor PIE przyznał jednak, że przy niewielkim wzroście gospodarczym liczonym na poziomie 1-2 proc., nawet mały spadek może spowodować, że kilka gospodarek na świecie może stanąć nad progiem recesji. Część państw, np. Francja, Hiszpania czy Włochy, ucierpią dodatkowo przez ograniczenie ruchu turystycznego z Chin.
Dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego ocenił, że pojawiające się na świecie problemy gospodarcze związane z koronawirusem również odbiją się na Polsce, ale będzie to zdecydowanie mniejszy efekt. - dodał.
Arak zwrócił ponadto uwagę, że Polska paradoksalnie może w dłuższej perspektywie zyskać na koronawirusie. Wskazał tu na turystykę, czy zmianę systemu globalnych dostaw. - podkreślił.
Drugą "szansą" - jak ocenił - jest zmiana globalnych łańcuchów dostaw, na których zyskać może Europa Środowa i Ameryka Łacińska.
- wyjaśnił.
Dodał, że w związku z koronawirusem w najbliższej przyszłości można się spodziewać osłabienia polskiej waluty.
- podsumował.