Dziennik Gazeta Prawana logo

Prawie wszystkie miasta planują podwyżkę cen biletów

5 listopada 2012, 07:01
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Metro w Warszawie
Podwyżka cen biletów już od 2013 roku/Shutterstock
Warszawa, Kraków, Poznań, Toruń, Katowice – miasta w całej Polsce narzekają, że nie stać ich na utrzymywanie komunikacji publicznej. Przy obecnych cenach biletów dokładają do niej 30–70 proc. kosztów.

Do tej pory aglomeracje unowocześniały transport publiczny. Na ulice wielu z nich wyjechały niskopodłogowe, klimatyzowane autobusy, nowoczesne tramwaje, pojawiły się kolejne połączenia. Teraz przychodzi nam za te udogodnienia zapłacić.

Większość dużych miast planuje od przyszłego roku podwyżki cen biletów albo jest już w ich trakcie. Mieszkańcy stolicy muszą przygotować się na drugą z trzech planowanych podwyżek (pierwsza miała miejsce w tym roku). Od 1 stycznia jednorazowy bilet na przejazd komunikacją miejską zdrożeje z 3,60 zł do 4,40 zł, imienny bilet 30-dniowy z 90 zł do 100 zł, a 90-dniowy z 220 zł do 250 zł. W przypadku biletów jednorazowych to podwyżka powyżej 20 proc.

Kraków podniesie ceny biletów do kasowania (korzysta z nich średnio co piąty podróżny), jak najmniej ingerując w bilety okresowe. Przykładowo bilet jednorazowy zamiast 3,20 zł będzie kosztował 4 zł, a całodobowy zdrożeje z 12 na 15 zł.

W Poznaniu styczniowa podwyżka obejmie – w przeciwieństwie do tej z 1 czerwca br. – wszystkie rodzaje biletów. – mówi Rafał Łopka z urzędu miejskiego. Opłata za najpopularniejsze bilety 15- i 30-minutowe wzrośnie odpowiednio z 2,60 do 2,80 zł oraz z 3,40 do 3,60 zł. Bilet miesięczny będzie kosztował już nie 99, ale 107 zł. Urząd miasta zapowiada, że to nie koniec podwyżek. – zapowiada Rafał Łopka.

Podwyżki szykuje też Toruń. Pod koniec października odbyło się pierwsze czytanie projektu uchwały zakładającego zmiany w taryfie biletowej. Nowe ceny miałyby zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2013 r., a wzrost cen sięgnie 3,7 proc., z wyłączeniem biletów miesięcznych na okaziciela oraz biletów ulgowych specjalnych.

Więcej za komunikację zapłacą mieszkańcy Łodzi. Przykładowo bilet miesięczny podrożeje o złotówkę i jego cena wyniesie 12 zł, a jednorazowy – z 3,60 zł do 3,80 zł. Bilety 30-dniowy imienny sieciowy i 90-dniowy imienny sieciowy będą miały tę samą cenę co w roku 2012.

O planowanych podwyżkach dowiadujemy się także w Katowicach. – zapowiada Dariusz Czapla z katowickiego urzędu.

W ślad za wymienionymi miastami chcą pójść także Kielce i Gdańsk. – przyznaje Anna Ciulęba, rzecznik prezydenta Kielc. – zastrzega. Z kolei Gdańsk nad nowymi stawkami zacznie się zastanawiać w styczniu. – – mówi Michał Piotrowski z gdańskiego magistratu.

Z przepytanych przez nas miast tylko Wrocław, Lublin i Rzeszów nie planują zmian w taryfach biletowych.

Skąd takie pospolite ruszenie samorządów w kwestii komunikacji miejskiej? Tłumaczenie zazwyczaj jest identyczne – wzrost kosztów funkcjonowania spowodowany m.in. cenami paliwa, inflacją, amortyzacją czy wreszcie kolejnymi inwestycjami w sieć komunikacyjną. Kraków uzasadnia, że w 2007 r. wpływy z biletów pozwalały opłacić 76 proc. kosztów funkcjonowania sieci przewozowej. W tym roku wskaźnik ten spadł do 63 proc., a miasto nie chce pokrywać rosnącej różnicy z własnego budżetu. Z kolei warszawski ZTM twierdzi, że do każdego jednorazowego biletu za 3,60 zł miasto dopłaca 6,60 zł. Dla kontrastu zaznacza, że wpływy z biletów w zeszłym roku pokrywały w stolicy 30 proc. wydatków, podczas gdy w Gdańsku było to 46 proc., w Lublinie – 58 proc., a w Olsztynie – 60 proc.

Eksperci nie mają wątpliwości – do regularnych podwyżek, takich jak ta przyszłoroczna, musimy się przyzwyczaić. – zastanawia się Henryk Klimkiewicz, prezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. – uważa ekspert. Dodaje, że to nastawienie na szczęście się zmienia. Łódź, budując kolej aglomeracyjną, po raz pierwszy ogłosiła przetarg dotyczący nie tylko zakupu taboru, lecz także jego utrzymania przez 10 lat.

Pytanie tylko, czy wprowadzając podwyżki, miasta nie zniechęcają do korzystania z transportu publicznego tych, których nie stać na codzienne dojazdy samochodem, a którzy są największym płatnikiem. Wówczas dochody z biletów mogą spaść i trzeba będzie komunikację ograniczać. – tłumaczy Henryk Klimkiewicz.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj