Pierwsza suma, jaką w 2010 roku Grecja wynegocjowała z krajami strefy euro i MFW, miała uchronić ją przed widmem niewypłacalności.

Gospodarka Grecji jest nadal w fatalnym stanie, a Papandreu wini za to rozbudowany i nieefektywny sektor publiczny, który doprowadził do "rzucenia kraju na kolana" - pisze Associated Press.

Premier obiecuje jednak głębokie reformy, które ma nadzieję przeprowadzić po jesiennym referendum w sprawie zmian w konstytucji.

Uzdrowienie sektora publicznego polegałoby na pozbyciu się przerostów zatrudnienia, a zwłaszcza jego nieefektywnych pracowników.

Propozycje Papandreu są odpowiedzią na falę niezadowolenia i frustracji Greków, która doprowadziła do strajków; gniew ludu zwrócił się przeciw politykom po zapowiedzi głębokich cięć budżetowych i programu oszczędności, który obniży de facto wartość dochodów Greków.

Premier zaapelował też w niedzielę do opozycji, prosząc ją o wsparcie w krytycznym dla kraju momencie i pomoc w zapobieżeniu bankructwu państwa.


"Przestańmy walczyć w tych krytycznych chwilach,(przestańmy) pokazywać (światu) obraz kraju, który rozrywany jest do środka" - powiedział Papandreu podczas debaty parlamentarnej nad wotum zaufania dla jego nowego gabinetu.

W piątek premier dokonał zmiany na stanowisku ministra finansów, mianując Ewangelosa Wenizelosa na miejsce Jeorjosa Papakonstantinu.

Z większością 155 głosów na 300 w jednoizbowym parlamencie Papandreu zdecydował się na głosowanie nad wotum zaufania dla odnowionego rządu, aby uspokoić dysydentów w swojej własnej partii i próbować na nowo ułożyć stosunki z opozycją, głównie z prawicą.

Apel do opozycji był odpowiedzią szefa rządu na wezwanie Antonisa Samarasa, lidera konserwatywnej partii Nowa Demokracja, który zażądał przeprowadzenia przedterminowych wyborów i renegocjacji warunków przyznania Grecji międzynarodowej pomocy finansowej.