Pulpeciki w pomidorach, gołąbki, flaczki, bigos. Każdy Polak zna ich smak. Ale dla Brytyjczyków to nowość. Nasze towary znikają z tamtejszych sklepów jak świeże bułeczki, a producenci zacierają ręce, bo sprzedaż skoczyła o kilkadziesiąt procent!
Tak dobrze jeszcze nie było. Eksport polskiego jedzenia do Wielkiej Brytanii rośnie niemal z dnia na dzień. A wszystko dlatego, że w tym kraju żyje i pracuje prawie milion naszych rodaków. I chcą, by choć jedzenie przypominało im rodzinne strony.
Dlatego, kiedy zaczęli wykupywać z brytyjskich sklepów bigosik, flaczki czy pulpeciki, sprzedawcy - węsząc świetny interes - zaczęli więcej ich sprowadzać z Polski. Nie minęły dwa lata, a te produkty można kupić niemal w każdym angielskim supermarkecie!
Co ciekawe, zasmakowali w nich też miejscowi. I coraz chętniej ponoć, zamiast po udziwnione potrawy azjatyckie, od których uginają się sklepowe półki, czy też nudne hamburgery albo hot dogi, sięgają po nasze specjały.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|