Co za pomysł! Minister transportu chce, by pieniądze z podatków - które kierowcy płacą, kupując benzynę - szły na spłatę miliardowych długów polskich kolei. Zabraknie pieniędzy na remonty dróg, a długów kolei i tak się nie zlikwiduje - alarmuje "Fakt".
Skoro kierowcy płacą olbrzymie podatki w benzynie, to niech idą one na łatanie dziur w drogach, a nie w dziurę bez dna, jaką jest kolej - apeluje "Fakt". Wiadomo jednak, że minister transportu Jerzy Polaczek utworzył już fundusz, do którego spływają pieniądze z tzw. opłaty paliwowej - 8 gr od każdego zakupionego na stacji benzynowej litra paliwa.
Jak wyjaśnia "Fakt", teraz 20 proc. z tej opłaty ma iść na kolej. Niby to tylko 1,5 grosza na litrze, ale w sumie daje ogromną kwotę - ok. 250 mln zł rocznie. I zamiast na budowę autostrad, te pieniądze pójdą na spłatę gigantycznych długów spółki PKP - Przewozy Regionalne. A te przekraczają już 2 mld złotych!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|