"Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest największe załamanie giełdy w historii" - tłumaczy Robert Prechter portalowi marketwatch.com. Według niego, na podstawie analizy wykresów giełdowych można dostrzec, że nadchodzi "siedem lat chudych".

Reklama

Spadek indeksów na światowych parkietach będzie dwukrotnie wyższy niż podczas Wielkiej Depresji w latach 30 ubiegłego stulecia. I nie ma szans, twierdzi Prechter, by świat szybko z tego wyszedł. Co prawda, sugeruje, że może dojść do drobnych zwyżek na giełdach, gdy ludzie będą sami nakręcać bańkę spekulacyjną, by wzbudzić fałszywe nadzieje. Jednak w 2012 wizja uratowania świata przed kryzysem całkowicie się rozwieje.

Następne cztery lata to czas deflacji i wielkich spadków na giełdach. W dół pójdą także ceny surowców i kruszców. Dlatego też ci, którzy teraz inwestują w złoto, licząc, że wysoka cena uncji się utrzyma, stracą wszelkie oszczędności. Dopiero w 2016 pojawi się małe światełko w tunelu.