Aukcja skończy się w sobotę o 4 rano czasu polskiego. Licytację o prawo do zjedzenia kolacji, bogacz organizuje już po raz szósty. Za każdym razem chętnych nie brakowało. W poprzednim
roku, Buffett zarobił na aukcji 650 tysięcy dolarów. Całość trafiła na konto fundacji Glide, pomagającej ubogim i bezdomnym w San Francisco.
Bogacz wie, że jest uważany za guru drobnych inwestorów, więc ludzie są w stanie zapłacić każdą cenę, by poprzebywać w towarzystwie swego idola. Bo dla zwykłych graczy, Buffett jest
uosobieniem amerykańskiego mitu o tym, że każdy może stać się miliarderem.
Ludzie czytają jego poradniki, biografie, przyglądają się inwestycjom. Też chcą trafiać w dziesiątkę, gdy decydują się na zakup jakichś akcji. Tak jak Buffett, gdy kupował udziały w
Coca-Coli czy w innych koncernach z tradycyjnych branż.