To nie zadłużenie wobec nadzorcy torów zmusiło PKP Intercity do skasowania kilkudziesięciu pociągów z torów. Decyzja, która zlikwidowała większość połączeń na wschodzie Polski, to czysto biznesowa kalkulacja.
"Analizy ekonomiczne pokazały, że te pociągi są nierentowne i dlatego zostaną odwołane" - powiedział "Rynkowi Kolejowemu" Paweł Ney, rzecznik PKP Intercity. Do tej pory bowiem wszyscy myśleli, że Intercity skasuje połączenia, na polecenie spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, za zadłużenie wobec nadzorcy torów.
Gdy jednak PLK uznała, że pociągi, mimo długów, mogą jeździć, to Intercity nie wycofała się z pomysłu skasowania linii - ujawnia "Rynek Kolejowy". Do tego nie ma szans, by kilkadziesiąt pociągów, które odwołano, bądź skrócono, wróciło, w czasie wakacji na tory. "Do kolejnej korekty, która zostanie wprowadzona we wrześniu, poza uruchomieniem połączeń wakacyjnych nic w naszym rozkładzie się nie zmieni" wyjaśnia "Rynkowi Kolejowemu” Ney.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane