Dla przeciętnego użytkownika najważniejsza informacja jest prosta: AI Act nie wprowadza zakazu pisania pism z pomocą sztucznej inteligencji. Obywatel może poprosić chatbot o przygotowanie projektu odwołania od decyzji urzędu, skargi do instytucji, wniosku o świadczenie, reklamacji do firmy czy pisma do wspólnoty mieszkaniowej. Takie użycie sztucznej inteligencji mieści się w codziennym, pomocniczym korzystaniu z narzędzi cyfrowych.
Nie oznacza to jednak, że dokument wygenerowany przez AI można bezrefleksyjnie wysłać. Chatbot nie zna wszystkich okoliczności sprawy, może pominąć ważny termin, błędnie przywołać podstawę prawną albo ułożyć treść w sposób zbyt ogólny. Odpowiedzialność za pismo ponosi osoba, która je podpisuje i składa. Jeżeli w dokumencie znajdzie się nieprawdziwe oświadczenie, błędna kwota, nieistniejący przepis albo niepełny opis sytuacji, urząd będzie oceniał treść pisma, a nie to, kto lub co pomogło je napisać.
AI Act reguluje przede wszystkim dostawców i podmioty wdrażające systemy sztucznej inteligencji, a nie zwykłego obywatela, który korzysta z dostępnego publicznie chatbota. Dla użytkownika praktyczny wniosek jest taki: można używać AI jako edytora, pomocnika językowego, narzędzia porządkującego argumenty albo generatora pierwszej wersji dokumentu. Nie warto traktować jej jako prawnika, urzędnika ani gwaranta poprawności.
ChatGPT jako pomocnik, nie pełnomocnik
Najbezpieczniejszy sposób korzystania z AI przy pismach urzędowych polega na tym, by najpierw samodzielnie zebrać fakty: datę decyzji, numer sprawy, nazwę organu, termin na odwołanie, kwoty, dane stron i najważniejsze argumenty. Dopiero później można poprosić narzędzie o ułożenie ich w logiczny projekt pisma. W praktyce AI dobrze radzi sobie z porządkowaniem materiału, upraszczaniem języka i nadawaniem dokumentowi formalnej struktury.
Ryzyko pojawia się wtedy, gdy użytkownik prosi narzędzie o „gotowe pismo prawne” bez podania szczegółów. Model może wtedy uzupełniać luki domysłami. W sprawach urzędowych to szczególnie niebezpieczne, ponieważ liczą się konkretne daty, podstawy prawne i stan faktyczny. W odwołaniu od decyzji administracyjnej inne znaczenie ma spóźnienie o jeden dzień, inne błędne oznaczenie decyzji, a jeszcze inne powołanie się na przepis, który nie ma zastosowania do danej sprawy.
AI może więc pomóc przygotować dokument, ale użytkownik powinien sprawdzić każdy element: czy dane są poprawne, czy argumenty odpowiadają rzeczywistości, czy nie ma nieprawdziwych informacji, czy pismo zawiera żądanie i podpis. Przy sprawach o wysoką stawkę — takich jak odmowa świadczenia, decyzja podatkowa, sprawa pracownicza, zadłużenie, zdrowie lub mieszkanie — projekt przygotowany przez AI powinien być najwyżej punktem wyjścia do rozmowy z prawnikiem, doradcą obywatelskim albo właściwą instytucją.
Sztuczna inteligencja w administracji. Ważna granica odpowiedzialności
Osobnym zagadnieniem jest korzystanie z AI przez urzędy. AI Act przewiduje szczególne obowiązki dla systemów wysokiego ryzyka, a do takich mogą należeć rozwiązania wykorzystywane w administracji publicznej, jeżeli wpływają na dostęp do usług publicznych, świadczeń albo istotnych praw obywatela. W takim przypadku nie chodzi już o prosty edytor tekstu, ale o narzędzie, które może wspierać ocenę wniosku, klasyfikowanie spraw albo podejmowanie decyzji mających realne skutki dla obywatela.
Z punktu widzenia obywatela kluczowe jest to, aby decyzja administracyjna nie była czarną skrzynką. Jeżeli urząd korzysta z narzędzia AI w sprawach wpływających na prawa jednostki, powinny istnieć procedury nadzoru człowieka, dokumentowania działania systemu i kontroli ryzyka. AI Act jest oparty na podejściu zależnym od ryzyka: im większy wpływ systemu na życie obywatela, tym większe wymagania wobec podmiotu, który go stosuje.
Nie każde użycie AI przez urząd będzie systemem wysokiego ryzyka. Inne znaczenie ma automatyczne streszczanie pism wpływających do kancelarii, a inne algorytmiczna ocena, czy ktoś spełnia warunki przyznania świadczenia. W pierwszym przypadku AI może działać jako narzędzie organizacyjne. W drugim może wchodzić w obszar wymagający szczególnej kontroli, przejrzystości i nadzoru.
Oznaczanie treści z AI. Kiedy będzie miało znaczenie?
AI Act przewiduje także obowiązki przejrzystości dotyczące treści generowanych przez sztuczną inteligencję. Zwykły obywatel, który używa AI do napisania prywatnego pisma, nie znajduje się w takiej samej sytuacji jak firma, redakcja, platforma albo instytucja publikująca treści dla szerokiego grona odbiorców. Znaczenie ma cel i kontekst użycia.
Jeżeli ktoś przygotowuje pismo do urzędu z pomocą AI, najważniejsze jest to, czy dokument jest prawdziwy, kompletny i podpisany przez osobę, która bierze za niego odpowiedzialność. Inaczej wygląda sytuacja przy publikowaniu tekstów informujących opinię publiczną o sprawach ważnych społecznie. W takich przypadkach unijne przepisy przewidują dalej idące wymogi przejrzystości, w tym oznaczanie określonych treści wygenerowanych lub zmienionych przez AI.
To oznacza, że przeciętny użytkownik nie musi obawiać się samego faktu użycia chatbota do poprawienia stylu pisma. Powinien jednak uważać na dane osobowe, informacje wrażliwe i tajemnice sprawy. Wpisywanie do publicznego narzędzia pełnej dokumentacji medycznej, decyzji podatkowych, danych dzieci, numerów PESEL, informacji o zadłużeniu albo skanów dokumentów może rodzić ryzyka niezależne od AI Act, w tym na gruncie ochrony danych osobowych.
Źródła: Komisja Europejska, informacje o AI Act i harmonogramie stosowania przepisów; EUR-Lex, rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689; Ministerstwo Cyfryzacji, informacje o stosowaniu AI Act w Polsce; UODO, stanowisko dotyczące nadzoru nad systemami sztucznej inteligencji i ochrony danych osobowych
Współpracował z Wirtualną Polską, Wprost, Zieloną Interią. Komentuje wydarzenia polityczne dla Polskiego Radia. Zajmuje się polityką międzynarodową i krajową na łamach Gazety Prawnej. Pasjonat technologii i nauki.