Jak wskazują autorzy analizy, nawet gdy naprawą zajmuje się wynajęty fachowiec, właściciel mieszkania musi poświęcić temu część dnia. Konieczne bywa znalezienie sprawdzonego specjalisty, kontakt telefoniczny, ustalenie terminu, omówienie zakupu części, a często również obecność w mieszkaniu w czasie wykonywania usługi.
Do zajmowania się domową awarią w godzinach pracy przynajmniej raz w ciągu minionych 12 miesięcy przyznało się sześciu na dziesięciu ankietowanych. W tej grupie 48,8 proc. miało taką sytuację jednorazowo, a 33,1 proc. dwa lub trzy razy. Od czterech do pięciu takich przypadków zadeklarowało 8,2 proc. respondentów, natomiast co najmniej sześć – 2,2 proc. Kolejne 7,7 proc. pamiętało, że rozwiązywało podobne problemy podczas pracy, ale nie potrafiło określić częstotliwości.
Domowe usterki kosztują gospodarkę 1,24 mld zł rocznie. Badanie pokazuje skalę problemu
Najczęściej załatwienie spraw związanych z usterką pochłaniało od pół godziny do dwóch godzin. Mniej niż 15 minut potrzebowało 5,8 proc. badanych, a od 15 do 30 minut – 18 proc. Czas od 31 do 60 minut wskazało 27,9 proc. uczestników sondażu, natomiast od jednej do dwóch godzin – 25 proc.
Od dwóch do czterech godzin na działania związane z awarią przeznaczyło 11,8 proc. respondentów. Ponad cztery godziny potrzebowało 2,9 proc., a 3,1 proc. deklarowało, że problem zajął im cały dzień roboczy lub jeszcze więcej. Oszacować czasu nie potrafiło 5,5 proc. ankietowanych. Badanie nie obejmowało pytania o to, czy pracownicy później odpracowywali wykorzystane na takie sprawy godziny.
"Zaradzenie nawet drobnej usterce może się wiązać z koniecznością poświęcenia sporej ilości czasu. Bo znalezienie fachowca, który szybko podejmie się danej naprawy, może nie być łatwe. W efekcie klient musi najczęściej odbyć wiele rozmów telefonicznych, zanim ostatecznie umówi wizytę" - zauważył Paweł Szumlański, współautor badania i ekspert z platformy Fachurra.pl.
Zdaniem respondentów domowe problemy wyraźnie odbijają się na wykonywaniu obowiązków zawodowych. Spadek efektywności zauważyło 87,8 proc. osób, które musiały w czasie pracy zajmować się awarią. Najczęściej wymieniano ciągłe myślenie o problemie – wskazało je 32,5 proc. badanych. Trudności z koncentracją odczuwało 29,3 proc., a stres bądź napięcie – 29,1 proc.
Blisko jedna piąta ankietowanych, czyli 19,5 proc., deklarowała przerywanie bieżących zadań. Zmianę zawodowych priorytetów wskazało 13,9 proc., wolniejsze lub mniej skuteczne wykonywanie obowiązków – 12,8 proc., a konieczność przesuwania terminów – 12,7 proc. Pracę po godzinach nadrabiało 9,3 proc. uczestników badania, zaś 7,5 proc. wykonało mniej zadań niż zwykle. Brak zauważalnych skutków zawodowych zadeklarowało 12,2 proc. respondentów. W ankiecie można było zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź.
Twórcy raportu wyliczyli również ekonomiczny wymiar czasu przeznaczanego na domowe awarie w trakcie pracy. W zależności od przyjętej metody szacunki wyniosły od 1,11 mld zł do 1,46 mld zł rocznie. W przyjętym wariancie bazowym była to kwota 1,24 mld zł, odpowiadająca około 18,7 mln godzin pracy w skali całego kraju.
Paweł Szumlański zaznaczył jednak, że nie należy automatycznie traktować tej wartości jako bezpośredniej straty po stronie firm. Część pracowników może bowiem odrobić wykorzystany czas albo załatwiać kwestie związane z awarią w okresach mniejszego obciążenia obowiązkami.
Badanie UCE Research, przygotowane przy współpracy merytorycznej platformy Fachurra.pl, przeprowadzono na ogólnopolskiej grupie 972 dorosłych, pracujących osób.
Źródło: PAP, MEDIA
Redaktorka specjalizująca się w tematyce lifestylowej. Prywatnie miłośniczka sportu, dobrej kuchni i astrologii.
