"Kobieta, zostając w domu, traci podwójnie", czyli lenistwo ma krótkie nogi

"Kobieta, zostając w domu, traci podwójnie: nie tylko nie wypracowuje emerytury, ale również nie inwestuje w siebie, co ma coraz większe znaczenie ze względu na kwalifikacje wymagane na rynku pracy" - mówi w rozmowie z DGP Irena Kotowska, profesor zwyczajny w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, wiceprzewodnicząca Rady Fundacji na rzecz Nauki Polskiej.

wróć do artykułu
  • ~O!
    (2019-01-06 16:31)
    Określenie lenistwem pracy przy dziecku, a czasem dwojgiem lub więcej jest zwyczajnym chamstwem.
  • ~Grażyna
    (2019-01-06 16:14)
    Takie uogólnianie jest bezczelne i krzywdzące dla wielu kobiet. Pracowałam zawodowo tylko 3 lata, po czym zmuszona zostałam przerwać swoją cudowną, wymarzoną pracę. Musiałam zaopiekować się moją mamą, która rozchorowała sie psychicznie, straciła słuch, wzrok, przestała kontrolować potrzeby fizjologiczne i chodzić. NIKOGO innego poza mną nie chce widzieć - toteż żadne rodzinne wyjazdy nigdy się nie odbywały, mycie i sprzątanie po mamie były i są na porządku dziennym. Jedyna moja rozrywka - książki, radio Trójka i internet. I 620 zł dla opiekuna osoby niepełnosprawnej. Nie skarżę się, ale też nie pozwolę wylewać wiadra pomyj na nas, kobiety niepracujące zawodowo, bo nie wiecie jaka jest tego przyczyna.
  • ~alf
    (2019-01-06 14:48)
    Jaśnie pani profesor nie raczy zauważyć, że Polka zostaje w domu, bo za swoją pensję nie stać ją zatrudnić opiekunkę, a w dodatku zbyt dziecko kocha, by oddać je do przechowalni dzieci zwanej żłobkiem.
  • ~Prawda w oczy kole
    (2019-01-06 14:21)
    Jasne. Najlepiej niech kobieta haruje 24 godziny na dobę ku chwale ojczyzny. W nagrodę dostanie głodowa emeryture i 3 lata w kolejce do lekarza.
  • ~Żenada
    (2019-01-06 16:40)
    LENISTWO?Tendencyjny tekst. Kobieta wychowuje dziecko. Daje mu to czego nie da opiekunka czy wychowawczyni w żłobku. Zdrowe, zadbane dzieci to na przyszłość mniej kłopotów .
  • ~cała prawda cała doba
    (2019-01-06 19:12)
    Profesor zwyczajny opowiada nadwyczajne głupoty !
  • ~Hopel
    (2019-01-06 17:20)
    Owszem część kobiet miała to szczęście że mogła równocześnie pracować i wychowywać dzieci ale części kobiet przyszło żyć w małych miescinach we wschodniej Polsce np gdzie nie mogły pójść do pracy bo jej po prostu nie było dzięki cudownym przemianom gospodarczym ekip rządzących. Gdzie jeden po drugim zamykano zakłady pracy. I gdzie nie dało się wypracować emerytury.
  • ~POKO sPOko
    (2019-01-06 19:15)
    najpierw Rzóńca teraz jakaś Kotowska - eksperty POKO oderwane od życia !! i jeszcze powinna dodać, że powinny kobiety pracować do 70 roku życia !!!
  • ~ABP
    (2019-01-06 14:50)
    Zawsze można wprowadzić zasadę, że jeśli jedno z małżonków nie pracuje, to składka emerytalna drugiego wpływa po połowie na konta obydwojga. To by załatwiało problem głodowych emerytur niepracujących kobiet.
  • ~Op
    (2019-01-06 23:10)
    Niech się ta profesor sama porozwija na kasie w Biedronce
  • ~baska
    (2019-01-06 21:17)
    Jestem tak zwana kura domowa,wiek 63,emerytura 625 zl.Wychowalam dwoje dzieci,sa fajnymi:czlowiekami: jak mowi moja wnuczka.Nie przymieram glodem,mam 100% satysfakcji i duzo szczescia!Nie nalezy wszystkich,jedna miara mierzyc.
  • ~nie narzeka
    (2019-01-06 14:04)
    Moja sąsiadka też tak powiedziała i wyszła na ulicę ! Ale robotę przynosi do domu !
  • ~jaity
    (2019-01-06 23:32)
    No i właściwie nie wiadomo, po co kobiecie dziecko, lepsza przecież robota dla korpo i marna emerytura po 40 latach harówy, o ile w ogóle jakaś będzie, bo przecież z powodów demograficznych system się załamie. A tylko naiwny uwierzy, że imigranci przyjeżdżają na nasze emerytury pracować, zwlaszcza na szaro i czarno.
  • ~mim
    (2019-01-07 13:58)
    materiał - szkodliwa bzdura
  • ~jerrypat
    (2019-01-06 21:47)
    pani profesor delikatnie mowiac nie powazna albo bezdzietna femini w zlym tego slowa znaczeniu.Pozdrawiam wpisujace panie mowiace o dzieciazh i mtkowaniu=szacunek
  • ~kizak
    (2019-01-07 09:16)
    71 lat , a w głowie szambo
  • ~jajco
    (2019-01-07 09:25)
    profesorowie i sędziowie to dzieci PRlu, specyficzna kasta, dla nich 10 tys to wystarcza na zycie na prowincji
  • ~niepoprawny
    (2019-01-07 13:51)
    Pani profesor wykazuje się nie tylko brakiem podstawowej wiedzy psychologicznej rozwoju dziecka, ale i zdrowego rozsądku. Dla dzieci najlepsza jest we wczesnym wieku opieka matki, ale to dla pani profesor nie jest ważne, tylko kariera i kaska, kaska misiu
  • ~zofija
    (2019-01-06 21:17)
    Pracowalam zawodowo ,urodiłam i wychowalam 2 dzieci ,po krótkim wtedy urlopie macierzyńskim 2-3 miesiące ,wozilam wózkiem dziecko na drugi koniec miasta do opiekunki ,żeby na 7.00 zdążyć na autobus ,wracałam po 15.00 ,do niańki po dziecko ,wieczorami gotowałam obiady dla rodziny ,dzieci po ukończeniu 3 lat poszły do przedszkola ,miedzy dziećmi 10 lat różnicy- - skończyłam studia systemem wieczorowym ,teraz dzieci za granicą ,my z mężem na emeryturze ,jak się chce to się zrobi i zarobi
  • ~misio
    (2019-01-08 14:31)
    Pomijając fakt że wychowanie dzieci i prowadzenie domu w naszych polskich warunkach jest ciężką pracą, która powinna być zaliczana do emerytury, to szczytem chamstwa jest określane to jako lenistwo. Lenistwem przy wychowywaniu dzieci jest etacik bezdzietnego gryzipiórka wypełniającego sterty nic nie wnoszących formularzy w urzędzie państwowym. Przy tak lichych zarobkach matki nie mogą sfinansować opieki nad dziećmi na czas swojej pracy, więc tą pracę wykonują same. Na stare lata ich dzieci też za państwo będą realizować obowiązek opieki nad rodzicami. Mimo że płacimy na to składki (emerytalną, rentową i zdrowotną). Przecież to za składki na ZUS kobieta pracująca powinna mieć zapewnioną opiekę nad dzieckiem w czasie pracy. Bo jak inaczej ma pracować? Przecież jak nie będzie opiekowała się dziećmi to jej URZĄD te dzieci odbierze i wsadzi do placówki opiekuńczej, którą utrzymują pracujący podatnicy. Nie zapominajmy, iż często pozostanie matki w domu i wychowującej dzieci pozwala ojcu na zaangażowanie się w pracę zawodową. Gromadzenie zaś "kapitału emerytalnego" najczęściej wiąże się z zagarnięciem go przez urzędy państwowe na własne utrzymanie. Przykład - rozkradzione OFE (153 miliardy złotych) "oszczędności emerytalnych" przeznaczone na chwilowe częściowe załatanie "dziury budżetowej" państwa. Gdzie są te pieniądze zarobione ciężką pracą przez szarego etatowca?

Może zainteresować Cię też: