Polska stawia się internetowemu gigantowi

| Aktualizacja:

Generalny inspektor danych osobowych sprawdza, czy usługa Google’a Street View nie łamie prawa do prywatności. Już dziś wiadomo, że GIODO nie zaakceptuje pomysłu, by źródłowe zdjęcia ulic, które są zamieszczane w internecie, Google przechowywał na swoich serwerach przez 12 miesięcy.

wróć do artykułu
  • ~lol
    (2010-11-12 08:28)
    Gdzie moj kometarz
  • ~jan
    (2010-11-12 08:25)
    O co tym urzędasom chodzi?
    O łapówę od Google?
  • ~Google to strażnik prawa i demokracji
    (2010-11-12 08:24)
    Zapewne chce się uwalić dobrą wyszukiwarkę i szuka się pozornego powodu. Google jest strażnikiem prawa i demokracji, bo za jej pośrednictwem można przeczytać np.n jakich niegodziwości w swojej politycznej karierze dopuścili się w ostatniej kadencji politycy, którzy ponownie ubiegają się o stanowiska w instytucjach zaufania publicznego. Ktoś może napisać, że każdy oligarcha ma prawo do prywatności, natomiast jeżeli ktoś chce pełnić funkcje zaufania publicznego, to jego prywatność jest mocno ograniczona i jest to cena władzy, bo coś,za coś.
  • ~leos
    (2010-11-12 08:21)
    To jest pozbawianie ludzi prywatności. Okazało się ze gogle filmując ulice przypadkowo skanowało niezabezpieczone sieci i dane przekazywało do centrali. Co jeszcze "przypadkowo robi" Google filmując ulice czy ktoś to sprawdza ?. Trzeba być bardzo naiwnemu aby wierzyć że to robią bo kochają internautę, pewnie jest to jeden z elementów tzw. białego wywiadu ukryty za szczytnymi celami. To taka nadbudówka uzupełniająca inne dane pozyskiwane w np. z satelit szpiegowskich.
    Firma prywatna Google nie może narzucać państwom swoich rozwiązań i to najczęściej sprzecznych z lokalnym prawem. Niedługo będziemy korzystać z papieru toaletowego Google i nikt nie będzie w stanie wyobrazić że istnieją jeszcze inne gatunki papieru z których można skorzystać.
  • ~jazu
    (2010-11-12 08:07)
    Nie dajmy sie zwariowac- co ma fotografia ulicy czy zdjecie samochodu z widoczna tablica rejestracyjna do prywatnosci. Skoro jest to widoczne dla kazdego, to co za sens ma ten durny zakaz? Patrzec jeszcze mozna, rysowac tez, zapisywac numery rejestracyjne tez..itd...itd...urzednicza glupota jest bezgraniczna.
    Skoro mam prawo do prywatnosci, to po jaka cholere kaza mi wozic dwie tablice rejestracyjne na samochodzie?
    Dobrze, ze jeszcze mozna patrzec do woli na ten durny swiat.
  • ~Spokój sumienia w niepamięci?
    (2010-11-12 08:01)
    Zapewne, to nie podoba się nie tyle Polsce co politykom, a to wcale nie oznacza, że całej Polski. Bo w intranetowym archiwum można przeczytać np. co Donald mówił rok czy parę lat temu, a to całkiem kłóci się z tym co mówi dzisiaj. A za pomocą dobrej wyszukiwarki można to znaleźć i przeczytać. Czy kameleony polityczne są zagrożone?
  • ~Od ochrony dóbr osobistych są sądy
    (2010-11-12 07:49)
    Jeżeli ktoś przechodzi czystą ulicą w sposób kulturalny, to pewnie nie ma nic przeciwko. Gorzej jak ktoś przechodzi dziurawą ulicą w brudnej dzielnicy, albo nie daj bóg na niej leży z pustą butelką wódki. Pamiętamy sytuację kiedy nakręcony nielegalnie przez kretyńskich ochroniarzy pewnego salepu reklamującego się jako nie dla idiotów, kompromitującego pewnego człowieka wisiał na internecie przez rok, ale w takim przypadku można wystąpić o krociowe odszkodowanie do właściciela sklepu i zrobić niezły kapitał za pośrednictwem sądu oczywiście.

Może zainteresować Cię też: