Zapał do podnoszenia stóp procentowych jest obecnie znacznie niższy niż w pierwszej połowie roku - powiedział Belka, prezes NBP. Jego zdaniem na dywagacje dotyczące obniżek stóp procentowych jest stanowczo zbyt wcześnie.

"Widzimy, że inflacja nieco odpuszcza, a gospodarka zwalnia. Myślę, że za wcześnie jest, by ogłosić jakąś zasadniczą zmianę w nastawieniu polityki pieniężnej, ale osobiście uważam, że dzisiaj zapał do podnoszenia stóp procentowych jest znacznie niższy niż w pierwszej połowie roku" - powiedział Belka w rozmowie z portalem Obserwatorfinansowy.pl.

Belka pytany o początek cyklu obniżek stóp procentowych stwierdził:

"Na takie dywagacje jest stanowczo zbyt wcześnie. Być może spowolnienie wcale nie będzie głębokie, a presja inflacyjna powróci. Jednak sam fakt, że na rynku pojawiają się dzisiaj spekulacje o możliwości rozpoczęcia obniżek stóp procentowych mówi coś o atmosferze, która na nim panuje. Rada przecież to też obserwuje, natomiast oczywiście kształtuje swój pogląd samodzielnie" - powiedział prezes NBP.

Jego zdaniem obecny bilans ryzyk inflacyjnych zmienia się na korzyść niższej presji inflacyjnej.

"Zamiast o nastawieniu wolałbym mówić o bilansie ryzyk. Z pewnością oznaki zdecydowanego spowolnienia gospodarczego ten bilans ryzyk inflacyjnych zmieniają. On się zmienia na korzyść niższej inflacji, czy niższej presji inflacyjnej" - powiedział.

W opinii prezesa NBP za rok inflacja znajdzie się w celu inflacyjnym NBP.

"Obawy o wzrost gospodarczy powodują, że presja na wzrost cen surowców trochę zelżała. W Polsce ryzyko wystąpienia efektów drugiej rundy też jest chyba mniejsze, bo dziś bardziej prawdopodobny niż kilka miesięcy temu jest scenariusz spowolnienia gospodarczego" - dodał.

Zdaniem Belki proces osłabienia złotego będzie się stopniowo odwracał.

"(...) złoty osłabił się wobec euro o około 5 proc. w ostatnim czasie. Ale sądzę, że stopniowo będzie ten proces odwrócony. Jeżeli to nastąpi, to właściwie żadnego wpływu na inflację nie będzie. Z tego punktu widzenia ważny jest też kurs dolara, w którym wyrażone są ceny surowców - a ten istotnie się nie zmienił. Na razie więc nie ma powodów do niepokoju" - powiedział.

W opinii prezes NBP wzrost PKB w Polsce o 3,2 proc. w 2012 roku nie będzie "dramatycznie silnym spowolnieniem".

"Instytut Ekonomiczny NBP w lipcowej projekcji przedstawił ścieżkę PKB, z której wynika, że w przyszłym roku będziemy mieli 3,2-proc. wzrost. Wtedy wszyscy mówili, że to jest zbyt pesymistyczne, nierealistyczne. Sam spoglądałem na tę prognozę z pewną rezerwą. Dzisiaj konsensus rynkowy jest bliski tej wielkości. Trzeba jednak podkreślić, że wzrost PKB o 3,2 proc. to nie jest jakieś dramatycznie silnie spowolnienie i nie obawiałbym się jakiejś katastrofy z tym związanej" - powiedział.

Belka w odpowiedzi na pytanie, czy to co się dzieje w strefie euro jest jakimś zagrożeniem dla Polski stwierdza:

"Oczywiście, że jest, i to z wielu względów. Jeżeli słabnie wzrost gospodarczy u naszych partnerów handlowych - przede wszystkim w Niemczech - no to wiadomo, że ucierpi na tym nasz eksport. Zawierucha na globalnych rynkach ma zły wpływ na złotego" - powiedział.

"Jednak najpoważniejszym zagrożeniem jest możliwość kryzysu bankowego w Europie. To oznaczałoby zupełną destabilizację rynków, trudności z pozyskiwaniem finansowania. I nie myślę tutaj o finansowaniu budżetu państwa - bo ten jest akurat w sytuacji komfortowej, ale o płynnym finansowaniu na przykład portfela kredytowego denominowanego w walutach obcych" - dodał.