Wartość oszczędności, którymi dysponowali Polacy na koniec września 2008 roku (ostatnie dostępne dane), wyniosła 670,9 mld złotych. To o 1 mld złotych mniej niż w połowie roku, co oznacza, że dynamika w trzecim kwartale wyniosła minus 0,05 procent - wynika z badań Analiz Online. Należy przy tym pamiętać, że dane te nie obejmują skutków gwałtownej przeceny większości instrumentów finansowych, jaka miała miejsce w październiku 2008 roku, toteż rzeczywista kwota oszczędności, którymi dysponują Polacy, obecnie jest niższa. Wartość środków pozostających do natychmiastowej dyspozycji, czyli z pominięciem aktywów zgromadzonych w ramach otwartych funduszy emerytalnych, wyniosła w końcu września 531,2 mld złotych i była niższa o -4,2 proc. niż w końcu roku 2007. "Sytuacja na rynkach kapitałowych obserwowana w IV kwartale skłania już dziś do tezy o tym, że rok 2008 może być pierwszym na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, w którym nominalna wartość oszczędności ulegnie zmniejszeniu. Jednak o tym, jaka była ostateczna skala tego zjawiska, przekonamy się pod koniec pierwszego kwartału 009 roku przy publikacji danych na koniec grudnia 200 roku" - twierdzi Tomasz Publicewicz z Analiz Online. Od początku 2008 roku wartość naszych oszczędności z niejszyła się o 23,4 mld złotych, czyli o blisko 3,4 proc. w stosunku do stanu z grudnia 2007 roku. Zdaniem Analiz Online kluczowym czynnikiem wpływającym na poziom i dynamikę oszczędności jest kryzys na rynkach finansowych. W konsekwencji spadku cen wielu instrumentów, w które w sposób pośredni lub bezpośredni lokujemy swoje aktywa, ich wa tość ulega niemal ciągłej deprecjacji. "Jednocześnie słabną czynniki mające wpływ na ich wzrost wynikający z możliwości odkładania wolnej gotówki: maleje tempo wzrostu wynagrodzeń w kraju, wyhamowała kreacja oszczędności dzięki znacznemu lewarowaniu zakupów nieruchomości na rynku wtórnym czy w końcu hamuje wartość transferów przekazywanych do kraju przez Polaków pracujących za granicą" - mówi Tomasz Publicewicz. Wszystko to jest winą kryzysu, który bardziej dotknął gospodarki krajów zachodnich niż polską. Niemniej wszechobecne obawy o przyszłość i bezpieczeństwo inwestycji sprawiły, że Polacy znów (po fali gwałtownego zainteresowania funduszami inwestycyjnymi) na gwałt szukają bezpiecznej przystani dla swoich oszczędności. Analizy Online podkreślają, że już od ponad roku bardzo widoczny jest wzrost znaczenia defensywnych składników składających się na nasze oszczędności, o których zalicza się dłużne papiery wartościowe emitowane przez Skarb Państwa oraz bankowe depozyty. Swoje dołożyła zmasowana akcja marketingowa banków, które późną jesienią 2008 r. biły rekordy w oprocentowaniu lokat. Nie znaczy to jednak, że Polacy masowo przenieśli oszczędności z domu do banku. Myślenie, że pieniądz w ręku to pewny pieniądz, znów zaczęło brać górę nad rozsądnym inwestowaniem. Analizy Online zauważyły, że stale rośnie udział gotówki utrzymywanej poza systemem bankowym. Nie inaczej było w trzecim kwartale ubiegłego roku. Na szczęście Polacy nie stracili równocześnie zaufania do banków. Wartość depozytów złotowych i walutowych oraz gotówki na rachunkach bieżących wzrosła w trzecim kwartale o 4,4 proc., osiągając poziom 305,1 mld złotych. Ponad połowa tej kwoty - dokładnie 151,2 mld złotych - to środki spoczywające na rachunkach bieżących. Dzięki dodatniej dynamice po raz kolejny istotnie wzrósł udział depozytów w oszczędnościach Polaków. Na koniec września sięgał on 45,5 proc., czyli powrócił do stanu, jaki ostatnio mogliśmy obserwować niemal 3 lata temu, w styczniu 2006 roku, tuż przed wybuchem gorączki funduszowej. Dodatnią zmianę w trzecim kwartale Analizy Online odnotowały również w odniesieniu do gotówki w obiegu (0,8 proc.) oraz bonów i obligacji skarbowych (1,6 proc.). W tym ostatnim przypadku o wzroście zadecydowała głównie zwiększająca się sprzedaż obligacji oszczędnościowych, dzięki której wartość tego typu papierów skarbowych pozostająca w rękach osób fizycznych wzrosła w ciągu 3 miesięcy o 5,6 proc., przekraczając granicę 7 mld złotych. W tej trudnej sytuacji swoją pozycję obroniły fundusze emerytalne, zwiększając swój udział w rynku o 0,5 pkt proc. do 20,8 procent. Nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem to, że bessa zepchnęła do defensywy te kategorie oszczędności, których istotną część stanowiąakcje. Wprawdzie wydarzenia na światowych rynkach w trzecim kwartale były jedynie swoistym preludium przed tym, co nastąpiło w ciągu trzech ostatnich miesięcy, to jednak zamknęliśmy ten okres wyraźnie pod kreską. Jeśli chodzi o polski rynek, to najlepiej wypadł w tym czasie WIG20, który od czerwca do września stracił 8 proc., najsłabiej zaś prezentowały się indeksy małych i średnich spółek tracące ponad 15 procent. Dość podobnie kształtowała się sytuacja na zagranicznych rynkach akcji, gdzie jednocyfrowe straty dotknęły giełdy rynków rozwiniętych,spadki dwucyfrowe zaś mogliśmy obserwować na większości rynków wschodzących. Dodatkowo oszczędnościom związanym z rynkami akcji w największym stopniu nie pomagały decyzje inwestorów, którzy chętniej wycofywali z nich środki, niż wpłacali nowe. W konsekwencji tych zjawisk mieliśmy w trzecim kwartale do czynienia z istotnymi spadkami środków zgromadzonych w funduszach i bezpośrednio zaangażowanych na rynku akcji. - To ostatnie zmniejszyło się według naszych szacunków o 14 procent. W funduszach inwestycyjnych rodzimych TFI osoby fizyczne ulokowały 65,5 mld złotych, czyli o 12,7 proc. mniej niż w połowie roku. Relatywnie najlepiej poradzili sobie w tej sytuacji ubezpieczyciele - środki zgromadzone przez nich w ubezpieczeniowych funduszach kapitałowych spadły o 4,3 procent - dodaje Tomasz Publicewicz.Mimo iż niższa, skłonność Polaków dooszczędzania ma się dobrze.Firma badawcza Acxiom Polska sprawdziła, kto i jak oszczędza. Z jej badań wynika,że tendencja do odkładania pieniędzy rośnie wrazz wiekiem, kiedy to częściejmyślimy o zabezpieczeniu się na przyszłość. Polacy zaczynają oszczędzać już po trzydziestce - wśród posiadających oszczędności 22 proc. to ludzie w wieku z przedziału 30 - 39 lat, kolejne 22 proc. jest w wieku 40 - 49 lat, a 24 proc. 50 - 59 lat. Większe skłonności do odkładania a czarną godzinę mają osoby posiadające rodziny - ponad połowa oszczędzających żyje w gospodarstwach trzy i czteroosobowych. Niestety 60 proc. Polaków nadal przyznaje, że nie posiada żadnych oszczędności, a dwa, trzy miesiące bez dodatkowych wpływów (tylko ze zgromadzonych środków) przetrwałoby tylko 12 proc. gospodarstw domowych. Na ponadroczny okres wakacji - bez zarobkowania - mogłoby sobie pozwolić tylko niecałe 4 proc. badanych.