Rok wcześniej spółka znalazła nabywców indywidualnych na ok. 700 kg złota, w 2009 – na ok. 500 kg.

Niezależnie od tego, co się dzieje na światowych rynkach, popyt na nasze złoto utrzymuje się na wysokim poziomie. W zwiększeniu sprzedaży pomogły nam nowe kanały dystrybucji, bo rozpoczęliśmy współpracę z kilkoma bankami i uruchomiliśmy sklep internetowy. Ale ważnym czynnikiem jest też to, że inwestorzy nadal traktują złoto jako sposób na zabezpieczenie wartości kapitału – mówi DGP Mariusz Przybylski z Mennicy.

Rynek rósł, choć cena złota w ubiegłym roku osiągnęła rekordowo wysokie poziomy. Na początku września uncja kosztowała 1900 dol. – najwięcej w historii. Kupowanie kruszcu w takich warunkach teoretycznie ogranicza szanse na uzyskanie dobrej stopy zwrotu. Polscy inwestorzy próbowali wykorzystać korekty do zakupów, o czym świadczy to, że zainteresowanie złotem w poszczególnych miesiącach nie było jednakowe.

Widać to choćby po wielkościach emisji certyfikatów funduszu zamkniętego Investors Gold, którego wycena oparta jest na cenie złota i notowaniach instrumentów powiązanych z rynkiem kruszcu. Największą sprzedaż notowano w lutym (emisja za ponad 107 mln zł) i w październiku (prawie 70 mln zł), czyli w czasie, gdy globalne ceny złota były niskie lub spadały.

Utrzymujące się duże zainteresowanie złotem jest tym dziwniejsze, że inwestycjom tego typu nie sprzyja osłabienie złotego. Każdy spadek wartości naszej waluty wobec dolara dodatkowo winduje cenę kruszcu wyrażoną w złotych. To dlatego, że punktem wyjścia do ustalenia ceny złota jest kurs jednej uncji, który podawany jest w dolarach. Deprecjacja złotego, którą mamy od połowy ubiegłego roku, powoduje, że od września 2011 r. utrzymuje się wysoka cena kruszcu w złotych. Obecnie jest to prawie 5,5 tys. zł za uncję. Jeszcze rok temu było to niespełna 3,9 tys. zł.

Duży popyt na złoto można wytłumaczyć też tym, że większość prognoz wskazuje na możliwy dalszy wzrost jego ceny – choć złoto jest w trendzie wzrostowym niemal nieprzerwanie od lat 80. ubiegłego wieku. Wsparciem dla prognoz wzrostu cen kruszcu są działania największych banków centralnych świata, które sprowadzają się do zwiększania emisji pieniądza. Amerykański Fed już zadeklarował, że utrzyma przez dłuższy czas stopy procentowe na niskim poziomie. Europejski Bank Centralny pod koniec roku zasilił w płynność europejskie banki komercyjne, pożyczając im prawie pół biliona euro na trzy lata, a kolejną taką operację przeprowadzi pod koniec lutego. Kolejny zastrzyk pieniędzy – 50 mld funtów – swojemu sektorowi zaaplikuje Bank Anglii.

Jest zbyt dużo papierowego pieniądza w systemie. Przez to jego wartość maleje, co powoduje wzrost wartości złota – uważa Bayram Dincer, analityk szwajcarskiego LGT Management in Pfaeffikon.