Z początkiem roku uzyskanie kredytu mieszkaniowego stało się trudniejsze z dwóch powodów: po pierwsze banki zwiększyły wymogi wobec klientów ubiegających się o pożyczkę, a po drugie zauważalnie wzrosło oprocentowanie kredytów.

Zaostrzenie kryteriów przy ocenie zdolności kredytowej to zasługa rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego. Zgodnie z nimi od początku stycznia banki, oceniając wiarygodność finansową klienta, przyjmują 25-letni okres spłaty kredytu nawet w sytuacji, gdy chce on spłacać go dłużej, przez 30 czy 35 lat. Przyjęcie do kalkulacji krótszego okresu spłaty powoduje zwiększenie miesięcznej raty.

Ponadto nadzór wymaga, by łączne obciążenie domowego budżetu obsługą kredytów nie przekraczało 50 proc. dochodów klienta. Jedynie bardziej zamożni mogą pozwolić sobie na raty w wysokości do 65 proc. dochodów. Klienci, którzy zechcieliby zadłużyć się w walucie obcej, na ratę mogą przeznaczyć maksymalnie 42 proc. dochodów. To jedna z przyczyn, dla których większość banków wycofała się ze sprzedaży produktów walutowych, a kilka instytucji, które jeszcze mają je w ofercie, kieruje je tylko do najbogatszych klientów, z dochodami przekraczającymi 10 tys. zł miesięcznie. Rekomendacja nadzoru wymaga też od banków, by udzielając kredytów, brały pod uwagę zmniejszenie dochodów klienta w momencie przejścia przez niego na emeryturę.

Jakby tego było mało, od jesieni 2011 r. kredyty mieszkaniowe zaczęły drożeć. Przyczynia się do tego z jednej strony wzrost rynkowych stóp procentowych, które są bazą dla stawek oprocentowania w bankach, a z drugiej rosnąca marża banków. Jak podaje Open Finance, na początku tego roku marża kredytów hipotecznych była wyższa prawie o 0,1 proc. w porównaniu z ostatnim kwartałem 2011 r.

W wyniku tych zmian spada zdolność kredytowa. Z wyliczeń analityków wynika, że tylko zastosowanie do kalkulacji 25-letniego okresu spłaty, w przypadku zadłużenia w rodzimej walucie, spowodowało średni spadek zdolności kredytowej o 6 – 7 proc.

Nic więc dziwnego, że z początkiem roku ruch w kredytach hipotecznych znacznie się zmniejszył. Na oficjalne statystyki trzeba jeszcze poczekać, ale bankowcy przyznają, że nowych klientów jest znacznie mniej niż przed rokiem.

Na szczęście wciąż są instytucje, które się nie poddają i swoją ofertą walczą o nowych klientów pragnących zadłużyć się na zakup nieruchomości. Z najnowszego rankingu Open Finance wynika, że najlepszą ofertę kredytów hipotecznych sprzedawanych łącznie z produktami powiązanymi, jak konta bankowe czy karty kredytowe, ma Deutsche Bank PBC. Na 10 możliwych punktów w rankingu bank zdobył 7,9. Analitycy Open Finance oceniali m.in. wysokość oprocentowania i prowizji oraz dodatkowych kosztów (obowiązkowe ubezpieczenia, uciążliwość programu sprzedaży wiązanej). Bank może też zyskać lub stracić punkty w związku z kosztami polisy od brakującego wkładu, maksymalnej wysokości kredytu w stosunku do wartości kredytowanego lokalu, kosztów wcześniejszej spłaty czy maksymalnego okresu kredytowania.

Na drugim miejscu rankingu znalazł się bank Pekao SA, z wynikiem 7,8 pkt. Na trzecim uplasował się BZ WBK, a w czołówce znalazły się jeszcze ING Bank Śląski, Kredyt Bank i Eurobank.

Kredyty mieszkaniowe drożeją już od jesieni 2011 r.