– Dokument ma zostać przygotowany w ekspresowym tempie. Dopiero gdy wejdzie w życie, będziemy wiedzieli, jakie zmiany w ofercie będziemy musieli przeprowadzić i co jeszcze zrobić, aby ulżyć klientom – mówi Krzysztof Olszewski, rzecznik mBanku.

Ale jak udało nam się ustalić, już od sierpnia klientom mBanku zostaną udostępnione oddziały MultiBanku – obie marki to ramiona detaliczne BRE. Dzięki temu klienci mBanku będą np. mogli spłacać raty kredytów hipotecznych w walutach gotówką w kasie oddziału. Do tej pory mBank nie dysponował placówkami.

Do tego mBank i MultiBank chcą wprowadzić tak zwane wakacje kredytowe. Podczas dużych wahań kursów klient będzie mógł spłacać tylko część odsetkową raty, a kapitał będzie miał dopisywany do kredytu. Dzięki temu miesięczna spłata będzie niższa. Natomiast jeszcze nie zapadła decyzja, czy marki detaliczne BRE zdecydują się na wprowadzenie możliwości nabywania walut przez platformę internetową po korzystnym kursie.

Taką ofertę mają już Citi Handlowy, Raiffeisen i Alior. Dzięki temu klienci mogą kontrolować koszty comiesięcznych przewalutowań lub nawet zarabiać na różnicach kursowych, bo jeśli kupią po niższym kursie więcej walut, niż potrzebują, to nadwyżkę mogą korzystnie sprzedać.

– Każda wpłata gotówki na konto nazwane u nas Kantor zamieniana jest automatycznie na walutę. Klient może dokonywać wielu wpłat w danym miesiącu, dzięki czemu ogranicza ryzyko. Następnie może środki albo pobrać w gotówce w oddziale, albo przelać do innego banku. Koszt przelewu to 5 zł – tłumaczy Michał Hucuła, dyrektor departamentu rozwoju bankowości detalicznej Alior Banku. Co ciekawe, dla właścicieli tych kont spread wczoraj wynosił 7 gr. Natomiast gdy bank sam pobierał pieniądze z kontra klienta na spłatę kredytu, spread wynosił 19 gr. Frank kosztował odpowiednio 3,49 i 3,55 zł.

Również taniej jest nabywać franki przez platformę informatyczną w Raiffeisenie. – Jeśli klient sam kupuje franki, to płaci ok. 2 gr więcej, niż wynosi kurs na rynku międzybankowym – przyznaje Marcin Jedliński, rzecznik Raiffeisena. Natomiast gdy wczoraj bank sam pobierał ratę, spread wynosił ok. 21 gr. Jeszcze przed końcem wakacji bank zamierza wprowadzić aplikację, która umożliwi klientom bezpieczny zakup walut przez telefon komórkowy. Jednak jak zaznacza Jedliński, na razie przelew franków do innego banku jest drogi. Wynosi 35 zł.

– Sądzę, że ceny przelewów spadną i właśnie w kierunku tanich zakupów walut na platformach internetowych pójdzie rozwój oferty, gdy ustawa antyspreadowa wejdzie w życie. Banki nie będą chciały stracić klientów na rzecz kantorów – uważa Jarosław Sadowski, analityk Expandera.

Na razie gdy klient decyduje się na samodzielną spłatę, musi podpisać aneks do umowy. W Alior Banku kosztuje on 100 zł, a w Raiffeisenie 200 zł. Jednak zgodnie z założeniami ustawy antyspreadowej operacja ta ma być bezpłatna. Banki nie będą mogły również pobierać opłat za wpłaty walut.

Złoto bije rekordy, złoty słabnie

Wczoraj złoty znów osłabł. Za franka szwajcarskiego trzeba było zapłacić 3,48 zł. Jego kurs wzrósł o 2,29 proc. Euro znów przebiło 4 zł i było o 0,8 proc. droższe, a dolar 2,76 zł, czyli więcej o ponad 1 proc.

Zyskują znów aktywa uznawane za pewne. Złoto notowało wczoraj historyczny rekord 1620 dol. za uncję. Tradycyjnie także wzmacniał się frank szwajcarski – po południu kosztował 1,15 za jedno euro, a w piątek oscylował wokół 1,18. Inwestorzy zmniejszali także zaangażowanie na rynkach wschodzących, przez co dodatkowo ucierpiał złoty.