Banki coraz częściej adresują ofertę kont osobistych bezpośrednio do nastolatków. Taktyka tanich usług finansowych dla młodzieży w przyszłości może zaprocentować podwójnie.

Nadchodzący Dzień Dziecka stawia rodziców przed kolejnym dylematem. W przeciwieństwie do zawartości portfela opiekunów, prezentowe życzenia pociech zwykle nie mają końca. A ponieważ od upominków wymaga się, żeby posiadały walor edukacyjny, to pod koniec maja rośnie zainteresowanie kontami bankowymi przeznaczonymi dla młodzieży. Do założenia takiego rachunku niezbędne jest ukończenie 13 roku życia oraz wizyta w placówce bankowej razem z prawnym opiekunem. Dolna granica wieku uprawniającego do założenia konta dla juniora jest uregulowana prawnie, górna natomiast to indywidualna kwestia banku (może się wahać od 18 do nawet 30 lat).

Rachunki skierowane wyłącznie do młodzieży aktualnie oferuje 17 instytucji na rynku, o dwie więcej niż przed rokiem. Nowe oferty dla nastolatków w ostatnim czasie wprowadziły Euro Bank i Polbank. Z kolei PKO BP odświeżył propozycję dla najmłodszych. Bankowe oferty dla młodych klientów zdecydowanie mają charakter współpracy długoterminowej. Instytucje finansowe liczą, że mozolnie zbudowaną więź w przyszłości uda się spieniężyć. Ponadto oferowanie usług bankowych najmłodszym konsumentom jest kolejnym sposobem na dotarcie do ich rodziców.

Zgodnie z ogólną zasadą rachunki dla gimnazjalistów są tańsze niż oferta skierowana dla osób pełnoletnich. 13 z 17 banków nie pobiera comiesięcznej opłaty za prowadzenie rachunku, a kolejne dwa są skłonne z niej zrezygnować po spełnieniu odpowiednich warunków. Bank Ochrony Środowiska w zależności od rachunku, który posiada opiekun, może zwolnić nastolatka z abonamentu (całkowicie lub przez pół roku). W przeciwnym razie opłata wyniesie 5 zł każdego miesiąca. Z kolei w Euro Banku junior poniesie 3 zł miesięcznej opłaty, jeśli rodzic nie posiada w tym banku własnego rachunku. Tymczasem Polbank, który obecnie oferuje darmowy rachunek, od początku października br. będzie wymagał dokonania dwóch płatności kartą, żeby ROR był darmowy. Odstąpienia od comiesięcznego abonamentu za konto nie przewidują jedynie Bank Millennium i Kredyt Bank.

Znaczniej mniej zer dostrzeżemy analizując wysokość opłaty za kartę debetową. Tylko cztery banki (BPS, mBank, MultiBank i Polbank) gwarantują brak kosztów za comiesięczną obsługę. Siedem kolejnych instytucji może odstąpić od pobrania abonamentu, jeśli klient dokona jednej lub kilku transakcji bezgotówkowych. Choć należy docenić niewygórowane warunki, które banki stawiają przed młodzieżą. Większość instytucji zadowoli się płatnościami na kwotę rzędu 100 zł lub jedną do trzech płatności w miesiącu. Najbardziej wymagający wobec nastolatków jest Bank BGŻ, który życzy sobie transakcji na co najmniej 300 zł miesięcznie.

Popularny w kontach dla dorosłych dostęp do wszystkich bankomatów bez prowizji w przypadku ofert dla młodzieży nie jest już tak powszechny. Nieograniczone darmowe wypłaty ze wszystkich maszyn w kraju oferują wyłącznie PKO BP i Euro Bank (pierwszy z nich udostępnia również maszyny na całym świecie). Z kolei BOŚ ze względu na słabo rozbudowaną sieć własnych bankomatów pozwala juniorom na cztery wypłaty w miesiącu ze wszystkich bankomatów, a każda kolejna kosztuje 4 zł. Podobny mechanizm działa w Toyota Banku, gdzie klient otrzymuje trzy darmowe wypłaty, a następne są już obarczone prowizją w wysokości 4,5 zł. Należy również zwrócić szczególną uwagę na Meritum Bank, który pobiera opłatę w wysokości 1 zł od każdej wypłaty.

Rachunki przeznaczone dla młodzieży do 18 roku życia poza brakiem możliwości zaciągania kredytów i niekiedy ograniczonymi możliwościami lokowania oszczędności najczęściej nie różnią się od kont dla dorosłych klientów. Oznacza to, że nastolatkowie zyskują również dostęp do bankowości internetowej. W większości instytucji elektroniczne przelewy są darmowe lub ich koszt nie przekracza 0,5 zł. Niechlubnym wyjątkiem jest tylko Getin Bank, który każdorazowo pobiera 1,49 zł.

Wybierając wspólnie z pociechą rachunek bankowy należy zwrócić uwagę na bezpieczeństwo karty płatniczej. Banki co prawda są zobowiązane przejmować na siebie odpowiedzialność od transakcji nieuprawnionych, ale dopiero przy kwocie powyżej 150 EUR (ok. 590 zł). A tych akurat złodziej i tak często nie będzie mógł wykonać ze względu na ograniczone limity transakcji w przypadku juniorskich kart. Dlatego warto zadbać o to, aby bank odpowiadał za wszystkie transakcje, niezależnie od kwoty. Może się to wiązać z dodatkową opłatą rzędu 2-3 zł miesięcznie, ale zdecydowanie jest to koszt, który akurat warto ponieść.

Ostateczny wybór najczęściej pada na bank, w którym rodzice już mają konto lub na instytucje, która reklamuje ofertę, jako skierowaną specjalnie dla młodzieży. Wprawdzie może to być rozwiązanie najwygodniejsze, ale warto zwrócić uwagę, że w wielu bankach nastolatkowi można założyć również zwykłe konto. Na takie rozwiązanie pozwalają m.in.: Alior Bank, Citi Handlowy, Inteligo czy Raiffeisen. Ostatni z nich nawet wprowadził niedawno możliwość założenia rachunku dla klientów poniżej 13 roku życia, który ma formę konta wspólnego z przedstawicielem ustawowym. Jednak w takim przypadku dziecko nie może liczyć na kartę debetową i dostęp do bankowości elektronicznej.

Młodzież nie należy jeszcze do grupy docelowej większości banków. Ale kilku instytucjom nie przeszkadza to w promowaniu rachunków poprzez specjalne oferty. Na przykład Polbank próbuje się wyróżnić ponadprzeciętnie wysokim oprocentowaniem, ponieważ do końca września br. dla salda do 1 tys. zł płaci 7 proc. w skali roku. Z kolei Toyota Bank oferuje oprocentowanie 5 proc. i to z kapitalizacją dzienną, więc do końca 2011 r. od odsetek nie będzie pobierany podatek. Co więcej bank premiuje dodatkowymi odsetkami uczniów, którzy w roku szkolnym 2010/2011 otrzymają świadectwo z czerwonym paskiem. Trudno więc zaprzeczyć, że bankowym ofertom dla nastolatków brakuje waloru edukacyjnego.