"Sądzę, że w lipcu RPP znów podniesie stopy procentowe o 0,25 pkt. proc. Stopa referencyjna wzrośnie do 4,5 proc." - mówi Łukasz Tarnawa, główny ekonomista PKO BP. Za tym, by kolejna podwyżka była akurat w lipcu, przemawiają przynajmniej trzy rzeczy: RPP będzie chciała zaczekać na efekty majowej podwyżki oraz wyprzedaży przez resort finansów walut na rynku. Obie te decyzje powinny przyczyniać się w kolejnych tygodniach do umacniania złotego. Do tego w lipcu NBP opublikuje projekcję inflacji i RPP będzie dysponowała pakietem szczegółowych prognoz kształtowania się cen. Tymczasem sierpniu RPP robi przerwę w posiedzeniach decyzyjnych. Gdyby stopy podniosła już w czerwcu, to zostałoby zbyt wiele tygodni, kiedy nie miałaby wpływu na złotego i potencjalny wzrost cen.

Z tą argumentacją zgadza się większość ekonomistów. "Uważam, że po letniej podwyżce stóp nastąpi dłuższa – dwu-, trzymiesięczna przerwa" - mówi Michał Szymański, partner zarządzający Money Makers. Wszystko zależeć będzie od tego, czy wzrost cen zacznie hamować, a złoty będzie się umacniał. Na razie szczyt inflacji przed nami. – "Osiągniemy go w czerwcu, kiedy to inflacja wyniesie 4,6 proc." - mówi Jakub Borowski, głowy ekonomista Invest Banku. Łukasz Tarnawa szczyt prognozuje na maj, gdy inflacja sięgnie 4,7 proc. Ale od lipca wzrost cen powinien zacząć hamować. "Przy założeniu, że ceny surowców na rynkach światowych będą kontynuowały trend spadkowy i że przymrozki z początku maja nie spowodują znaczącego spadku plonów" - zastrzega Jakub Borowski.