Przybywa banków, które dają kredyty konsumpcyjne na preferencyjnych warunkach. Na taki krok zdecydowały się między innymi Polbank, Eurobank, BPH, BNP Paribas, Pekao i BZ WBK. Niektóre banki obniżają oprocentowanie dla swoich najlepszych klientów. Na przykład BNP Paribas daje pożyczki na 9,9 proc. Inne stawiają na większą dostępność pożyczek – oddziały Pekao były ostatnio otwarte w soboty. Na dodatek ten bank przygotował ofertę nie tylko dla swoich klientów.

"W okresie wiosennym chcemy budować relacje z osobami, które do tej pory nie korzystały z naszych usług" - mówi Remigiusz Falkowski, dyrektor pionu kredytów konsumpcyjnych i bankowości hipotecznej banku Pekao. Także BZ WBK zdecydował się na udzielanie pożyczek osobom spoza grona dotychczasowych klientów. Powód, dla którego banki nastawiają się na pożyczki konsumpcyjne, jest prosty. Te kredyty dają szansę na wzrost dochodów.

"Pożyczki gotówkowe należą do najbardziej dochodowych produktów" - mówi Michał Sadrak z Open Finance. Jednak, zdaniem ekspertów, cała ta ofensywa marketingowa faktycznie skierowana jest do jednej grupy klientów – takich, którzy albo do tej pory się nie zadłużali i obecnie mają czystą historię kredytową, albo takich, których jest stać na spłacanie dodatkowej raty. "Banki reklamami chcą przyciągnąć jak największą grupę osób, z której wybiorą najlepsze" - mówi Maciej Barański z DM BZ WBK.

Chodzi o to, że pożyczki konsumpcyjne są wciąż ryzykowne. Nadal bowiem rośnie odsetek zagrożonych kredytów w tym segmencie. Obecnie wynosi już 18 procent. Na dodatek także ostatnie rekomendacje Komisji Nadzoru Finansowego uniemożliwiają udzielanie pożyczek osobom z większym zadłużeniem. Zgodnie z rekomendacją T łączna wartość rat spłacanych przez klienta nie może przekroczyć 50 proc. jego dochodów.

Banki przestały liczyć na wzrost wartości sprzedawanych kredytów hipotecznych. Jak wynika z prognoz Związku Banków Polskich, sprzedaż tego typu pożyczek w tym roku będzie mniejsza niż w ubiegłym, kiedy to wyniosła 48,6 mld złotych. W rezultacie portfele banków się kurczą. Jak wynika z danych Narodowego Banku Polskiego, w lutym klienci po raz trzeci z rzędu więcej spłacili, niż pożyczyli. Danych za marzec jeszcze nie ma, ale zapewne ten niekorzystny dla banków trend będzie kontynuowany.

"Efekty kampanii mogą być mizerne, jeśli banki nie zdecydują się na chociaż niewielkie poluzowanie wymagań wobec kredytobiorców" - mówi Michał Sadrak.