Dziennik.plTwój portfel

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 21°C

Pawlak kontra Rostowski. Awantura w rządzie

2011-03-02 | Ostatnia aktualizacja: 06:47 | Komentarze: 36 | skomentuj
Pawlak kontra Rostowski. Awantura w rządzie

Pawlak kontra Rostowski. Awantura w rządzie Fot. ALIK KEPLICZ / AP

Prawo nie może działać wstecz - twierdzą przeciwnicy koncepcji regulacji spreadów. A jest ich coraz więcej: w PO, resorcie finansów i bankach.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady: śladowe opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wicepremier Pawlak chce, żeby wszystkie kredyty walutowe – niezależnie od tego, kiedy zostały udzielone – były spłacane po średnim kursie NBP. Wiceminister gospodarki Mieczysław Kacprzak zapowiedział wczoraj, że projekt regulujący problem spreadów może być gotowy w ciągu dwóch dni.

Zanim jednak pojawiły się szczegóły ustawy, bankowcy wspierani przez Ministerstwo Finansów podnieśli alarm. Również posłowie PO są przeciwni. – Nie można mówić, że się chce deregulować gospodarkę i wprowadzać nowe regulacje. Przecież nie ograniczamy marż w piekarniach czy fabrykach – mówi Sławomir Neumann.

Na wczorajszej międzyresortowej konferencji uzgodnieniowej doszło do ostrego sporu między przedstawicielami ministerstw gospodarki i finansów. Resort Jacka Rostowskiego nie widzi szans na obronę ustawy w Trybunale Konstytucyjnym, a nawet gdyby tak się stało, to rozwiązanie może zachwiać sektorem bankowym.

– To pomysł na to, by prawo działało wstecz. Bank i kredytobiorca podpisali umowy, one obowiązują, a ten projekt zmierza do tego, by te dwustronne umowy zmienić – irytuje się Jerzy Bańka ze Związku Banków Polskich.

Eksperci zwracają uwagę, że do tej pory żadne regulacje dotyczące banków nie miały wstecznej mocy: zarówno rekomendacje KNF, jak i np. ustawa antylichwiarska nie dotyczyły kredytów udzielonych przed wejściem tych przepisów w życie.

Za natychmiastowym przyjęciem zapisów według resortu gospodarki ma przemawiać zbyt agresywna polityka banków. Spready to ok. 0,5 proc. przychodów sektora bankowego, czyli w ubiegłym roku kosztowały one kredytobiorców prawie 400 mln zł.

– Jest w nich ukryta część marży banków, która ubezpiecza je przed ryzykiem walutowym. Jeśli spłata kredytów odbywałaby się po kursie NBP, to w mojej ocenie mniejsza bankowa marża nie pokrywałaby całości ryzyk, na jakie narażone są banki – mówi Wojciech Kwaśniak, były szef nadzoru bankowego.

Dla klientów, którzy mają już zawarte umowy kredytowe, byłoby to jednak rozwiązanie bardzo korzystne. Np. przy kredycie frankowym w wysokości 300 tys. zł na 30 lat w całym okresie spłaty kredytobiorca mógłby zaoszczędzić ponad 21 tys. zł – szacuje Jarosław Sadowski z Expandera. Według bankowców klienci straciliby jednak na dłuższą metę. Banki po prostu przestaną udzielać kredytów w walutach.

Wśród polityków słychać, że batalia spreadowa resortu kierowanego przez Waldemara Pawlaka to tylko sprytny zabieg przed wyborami. I że zaraz po nich cała sprawa ucichnie.

Współpraca Roman Grzyb
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna
Wypowiedzi: 36
  • ~gugcia2011-03-02 22:13

    jest proste rozwiazanie aby uniknac dzialania prawa wstecz.Na nowe kredyty walutowe kurs NBP, na stare opcja dla banku aby dobrowolnie zgodzil sie rozliczac je tez po kursie NBP.Jak sie nie godzi to na taki bank nalozyc ow slynny podatek bankowy,nowy,nie dzialajacy wstecz, od tych zyskow,jakie ma na tych niesprawiedliwych spreadach,ale z uwaga,ze za rok,takie banki wejda na tkzw.czarna liste i beda placily jeszcze inny wysoki podatek od calej swej dzialalnosci,chyba,ze zmienia zdanie i policza waluty po kursie NBP.Dzialanie calkiem zgodne z prawem,nic nie dziala wstecz,a nowe podatki panstwo ma zawsze prawo nakladac,np.23% VAT na cala ludnosc.Jak sie niektorym bankom to nie spodoba to sie moga wynosic,przyjda inne,ktore spread policza po kursie NBP,bo prawdziwy biznes zrobia na innej czesci dzialalnosci.Polska jest za duza aby sie prawdziwy bank stad wynosil z powodu obrazy.Na Wegrzech nalozono wysoki podatek na banki,duzo plakaly ale sie nie wyniosly.Wiedzieli,ze ich geszefty przejma Azjaci i Arabowie.Zreszta co to jest w sumie dla bankow te pare groszy na tych spreadach,nic,kasa na kawe,przy ich zyskach,dla tych groszy,z obrazy,nie wyniesliby sie z 38 mln kraju w srodku Europy.Mozna im spokojnie zlozyc w/w propozycje,calkowicie zgodna z prawem.Dziwie sie,ze nikt na to dotad nie wpadl.

  • ~lola2011-03-02 13:22

    Panie Waldku pan się nie boi. Idą wybory jeszcze tylko KRUS i już pana lubię.

  • ~plik2011-03-02 13:20

    Owszem idą wybory ale pomysł jak najbardziej sensowny. Spreed potwierdza tylko to komu on służy. Tu rzadna konkurencja nie działa. Łupie się ludzi na kasę i tyle. Banki są pazerne i rzad to POdtrzymuje.

  • ~koleś2011-03-02 13:08

    Na tym zdjęciu, tępy wyraz twarzy Tuska wskazuje, że ten nic nie rozumie co do niego mówią.

  • ~jasiek2011-03-02 13:04

    Usunąć jak najszybciej rząd Tuska i jego niedouczonych ministrów w rodzaju Rostowskiego, Klicha, Kopacz, Millera, Pitery, tego od dróg, szkolnictwa i właściwie cały rząd. Im wcześniej to nastąpi, tym mniejsze szkody wyrządzą Polsce.

  • ~Fachowcy od podwójnej księgowości2011-03-02 11:16

    1. "Sprawa odwołania Prezesa GUS może mieć drugie dno i to daleko poważniejsze niż „nieprawidłowości” wykryte w tej instytucji przez kontrolerów z Kancelarii premiera Tuska.
    Na razie Premier Tusk powołał na pełniącego obowiązki Prezesa GUS dotychczasowego zastępcę profesora Janusza Witkowskiego i rządzący chcieliby jak najszybciej o tej sprawie zapomnieć.
    Okazuje się, że o tej sprawie zapomnieć się szybko nie da, bo w mediach pojawiają się coraz częściej publikacje o budzących poważne wątpliwości wstępnych danych statystycznych dotyczących wyniku finansowego sektora finansów publicznych za rok 2010.
    2.Dane te pojawiły się w pierwszym tegorocznym numerze Biuletynu Statystycznego GUS, oparto je na informacjach przekazanych do GUS przez resort finansów i są rzeczywiście co najmniej zastanawiające.
    Otóż w jednej z tabel tego biuletynu (Źródła i sposób wydatkowania środków pieniężnych przez jednostki sektora finansów publicznych) w miesiącu grudniu po stronie wpływów pieniężnych w kategorii dotacje jest podana kwota 1247 mln zł podczas gdy w poprzednich 2 miesiącach (październik, listopad) były to kwoty 358 i 393 mln zł (a więc w grudniu kwota wpływów jest ponad 3- krotnie większa).
    Z kolei po stronie płatności (wydatków) widnieje kwota 3109 mln podczas gdy w grudniu poprzedniego roku była to kwota 11871 mln (prawie 4-krotnie większa), a w 2 poprzednich miesiącach tego kwartału październik, listopad) były to kwoty odpowiednio 7500 mln i 10898 mln (a więc ponad 2-krotnie i ponad 3-krotnie większe).
    Wygląda na to, że Minister Finansów przy pomocy tylko sobie znanych zabiegów rachunkowych obniżył deficyt budżetowy, a w konsekwencji i deficyt sektora finansów publicznych w miesiącu grudniu o 5-10 mld zł, choć jest to zabieg tylko na papierze.
    Być może na te zabiegi rachunkowe i ich konsekwencje w postaci publikowania danych statystycznych za cały rok , zawierających niewiarygodne dane za miesiąc grudzień, nie chciał się zgodzić były już Prezes GUS i to był prawdziwy powód jego odejścia.
    3 Sprawa jest wbrew pozorom niezwykle poważna, ponieważ zaczął się miesiąc marzec, a do tej pory Minister Finansów nie podał ostatecznego wyniku budżetu państwa za rok 2010. Wynik ten za rok 2009 został podany w roku poprzednim 2 lutego, a za rok 2008 już 19 stycznia 2009 roku.
    Co jest przyczyna tak dużego opóźnienia i czy Minister Rostowski nie jest w stanie podać w tej sprawie precyzyjnych informacji 2 miesiące po zakończeniu roku budżetowego?
    Czy to opóźnienie nie wynika z faktu ,że szef resortu finansów, wystraszył się, że teraz po zamieszaniu z odwoływaniem Prezesa GUS, danym za cały rok 2010 dotyczącym wyniku finansowego sektora finansów publicznych ( wielkości deficytu tego sektora ,który zdaniem Rostowskiego wyniósł 7,9% PKB, a zdaniem wielu ekonomistów nie mógł być niższy niż 8,5% PKB) bacznie przyjrzy się teraz Eurostat i Komisja Europejska?
    4. W każdym razie dla kandydatów na nowego Prezesa GUS mam radę. Jeżeli Premier Tusk będzie sprawdzał waszą wiedzę statystyczną i pytał ile to jest 10% ze 100 to proszę nie odpowiadać zgodnie z prawdą, że 10, tylko raczej pytaniem na pytanie. A ile Pan by chciał Panie Premierze, żeby było?. Taki właśnie fachowiec na Prezesa GUS jest potrzebny. Zdaje się bowiem się, że fachowcom od podwójnej księgowości z rządu Tuska nie wystarczają już zabiegi ,jakich dokonywali do tej pory w finansach publicznych, nie wystarczy już zabranie pieniędzy z OFE, potrzebne jest jeszcze fałszowanie statystyk. Nieśmiało tylko przypominam, ze podobnie było rok temu w Grecji.
    za Z. Kuźmiuk

  • ~Gre2011-03-02 11:07

    Prawo nie może działać wstecz. Może i tak, Ale prawo nie może być również układane przy lobbingu sektora bankowego i służyć skubaniu obywateli.

    Zdobywca oskara za najlepszy dokument - film Inside Job - ładnie pokazuje jak kończy się porozumienie między bankowcami i politykami prowadzące do deregulacji.
    Całkowita deregulacja prowadzi do oskubania kowalskiego i napchania kieszeni bankierów. I to jest ZŁE! Pawlak ma rację. I powinniśmy mieć gdzieś płacze bogatych bankierów i zadbać o dobro obywateli. Rynek nie jest tylko dla bogatych!

    A straszenie problemami dla całego sektora to jakieś jaja. Jeszcze takiej sytuacji nie było żeby bankierom było źle. Może być im gorzej - zarobki prezesa 100 000 miesięcznie zamiast 200 000, ale dadzą radę.

  • ~bodzio2011-03-02 10:51

    To jest bardzo pomysł, Pawlakowi nie zawsze uda się wstrzelić z pomysłem, ale ten jest trafiony jak najbardziej.

    Banki zarabiają na prowizji plus oprocentowanie, które trwa przez cały czas spłaty kredytu

    Podnoszenie larum przez Rostowskiego, to zabezpieczanie sobie pracy na wypadek utraty stanowiska, żaden minister nie trwa wiecznie...

  • ~andrzej2011-03-02 10:50

    W tym sporze ma rację Pan Waldemar Pawlak. Niech się z tego pomysłu nie wycofuje!

  • ~Kajet682011-03-02 10:43

    Sprawa spreadów jest naprawdę bardzo ważna. Bank zarabia przez wiele lat , jak nie oprocentowaniem to spreadem. Przecież jak podpisuje się umowe na 30 lat to okreslone sa oprocentowania, a o spreadach ani słowa w umowie. A przez ostatnie 2- lata znacznie wzrosły !!!. Jak ktoś ma kredyt to niech popsrawdza jakie spready miał w 2008 roku a jakie ma teraz. Powinno sie stosowac jeden spread (wg tabel NBP,a banki niech konkurują choć w minimalnym stopniu.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Gospodarcze

    Najczęściej komentowane

    «