Sejmowa komisja gospodarki rozpoczyna dziś prace nad nową ustawą o kredycie konsumenckim. Regulacja ma ułatwić konsumentom porównywanie ofert kredytów konsumenckich, także tych pochodzących z innych krajów Unii Europejskiej.

Dzięki starannie przeprowadzonym pracom przygotowawczym nad projektem, autor – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów – w sprawny sposób przeniósł do projektu intencje i postanowienia dyrektywy. Możliwie wiernemu przeniesieniu zapisów dyrektywy towarzyszą w ustawie rozwiązania uwzględniające specyfikę polskiego systemu prawnego.

Kilka rozwiązań projektu nadal jednak budzi wątpliwości co do zgodności z dyrektywą. Mogą one prowadzić do trudnych do przyjęcia w obrocie prawnym skutków. Tak jest w przypadku art. 29 ust. 1 projektu ustawy, zgodnie z którym umowę o kredyt można zawrzeć wyłącznie w formie pisemnej. Jest to sprzeczne z art. 10 ust. 1 dyrektywy. wskazującym, że umowę o kredyt można sporządzić w formie pisemnej albo na innym trwałym nośniku. Takie przeregulowanie może ograniczać dostępu kredytodawców zagranicznych do polskiego rynku. Niekonsekwencją jest dopuszczenie innego trwałego nośnika w przypadku takich dokumentów jak oświadczenie o wypowiedzeniu umowy, zawiadomienie o przelewie wierzytelności itd.

Problematyczny pozostaje też przepis art. 49 projektu, opisującego rozliczenia w przypadku przedterminowej spłaty kredytu. Według projektu propozycji przy przedterminowej spłacie całkowity koszt kredytu ulega obniżeniu proporcjonalnie do okresu, o który skrócono czas obowiązywania umowy, licząc od momentu spłaty kredytu przed terminem. W konsekwencji wszystkie odsetki i inne koszty będą musiały być rozliczone z konsumentem liniowo, czyli w stosunku do czasu. Takie podejście nie uwzględni tego, że część pobranych opłat odnosi się do już w pełni wykonanych przed kredytodawcę świadczeń. Wątpliwe stanie się zatrzymanie całej opłaty przygotowawczej. A przecież jest ona zapłatą za czynności związane z zawarciem umowy o kredyt. Kredytodawca nie będzie mógł również w całości zatrzymać prawidłowo naliczonych odsetek za czas korzystania z kapitału do momentu przedterminowej spłaty. Zgodnie z art. 16 ust. 1 dyrektywy, w przypadku przedterminowej spłaty kredytu konsument jest uprawniony do uzyskania obniżki całkowitego kosztu kredytu, na który składają się odsetki i koszty przypadające wyłącznie na pozostały okres obowiązywania umowy.


Dyrektywa stwierdza więc jasno, że konsument nie będzie musiał ponosić kosztów, które byłyby od niego wymagane za okres po przedterminowej spłacie kredytu, jak na przykład odsetek naliczonych za tenże okres, koszty obowiązkowych usług dodatkowych, które miały być wykonane dopiero w okresie po spłacie kredytu itd.

Projektodawcy zrobili błędne założenie, że dyrektywa ustanawia zasadę proporcjonalnej redukcji kosztów odnoszącej się wyłącznie do czasu spłaty kredytu. Tymczasem nawet jeśli ustawodawca chce zmodyfikować regulacje dyrektywy w powyższym względzie i wprowadzić do omawianego przepisu odniesienie do proporcjonalności, może to uczynić unikając powyższych ułomności, choćby stwierdzając, że całkowity koszt kredytu ulega proporcjonalnemu obniżeniu o tę część odsetek oraz kosztów, które przypadają na okres po wcześniejszej spłacie kredytu.

Niedoskonałe jest także uregulowanie uprawnień konsumenta przy naruszeniu przez kredytodawcę wymienionych w ustawie zasad udzielania kredytu. Przyjęte rozwiązanie może wpłynąć na naruszenie bezpieczeństwa i pewności obrotu prawnego. Dyrektywa zobowiązuje jedynie krajowych ustawodawców do wprowadzenia skutecznych, proporcjonalnych i odstraszających sankcji za naruszenie krajowych przepisów o kredycie konsumenckim. Tymczasem w art. 45 projektu (art. 46 w odniesieniu do kredytów hipotecznych) proponuje się, by konsument, w przypadku jakiegokolwiek naruszenia zyskiwał uprawnienie do zwrotu kredytu bez odsetek i innych kosztów (w przypadku kredytu hipotecznego odsetek i innych kosztów za okres 4 lat przed złożeniem oświadczenia). Jest to tak zwana sankcja kredytu darmowego.

Proponowane uregulowanie może spowodować powstanie niepewności prawnej w relacjach pomiędzy konsumentem a kredytodawcą, mogącej w skrajnym przypadku nadal trwać przez wiele lat po zawarciu umowy. Ze względu na konieczność zapewnienia pewności stosunków w obrocie prawnym pomiędzy stronami umowy o kredyt nie powinno się uzależniać upływu terminu dla wykonania uprawnienia do odstąpienia od zdarzenia przyszłego i niepewnego, jakim jest wykonanie umowy. Przecież umowa o kredyt może być przez jedną ze stron choćby w niewielkim zakresie niewykonana, a to by oznaczało niekończący się stan niepewności prawnej jeśli chodzi o rozliczenia konsumenta z kredytodawcą. Można temu w prosty sposób zapobiec poprzez odniesienie biegu wskazanego terminu do pewnych i łatwych do ustalenia zdarzeń takich jak np. data zawarcia umowy o kredyt. Warto rozważyć zracjonalizowanie proponowanej sankcji, np. poprzez jej ograniczenie do 50 proc. należnych odsetek i kosztów. Zapewni to godziwą rekompensatę konsumentom, nie pozostawi kredytodawców bez jakiegokolwiek wynagrodzenia za długotrwałe udostępnienie kapitału.