Zło czai się wszędzie. Twój maluch musi radzić sobie w bajecznie kolorowym gąszczu potwornie niebezpiecznych zabawek. Kontrolerzy Państwowej Inspekcji Handlowej na zlecenie Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów sprawdzili w tym roku 750 najpopularniejszych w Polsce zabawek. Z raportu sporządzonego po inspekcjach wieje grozą: 40 procent z nich zagraża życiu i zdrowiu naszych dzieci.

Niebezpieczne jest wszystko: od zwykłej gumowej kaczuszki do kąpieli, wykonanej z trujących chemikaliów, po rowerek. Im wyższa technika wykonania, tym często jest gorzej. Okazuje się, że od popularnych walkie-talkie, przez które dzieciaki tak uwielbiają gadać, można... ogłuchnąć! Bo poziom emitowanych przez to urządzenie dźwięków jest zbyt wysoki dla małego uszka.

Grozą wieje też od zwykłych zabawek do ciągania na sznureczku, jak na przykład ślimaczków czy samochodzików. Bo co i rusz odczepiają się od nich poszczególne elementy. Dziecko może je połknąć i zadławić się na śmierć.

Oddzielna kategoria, najbardziej niebezpieczna, to rowerki. Co czwarty jednoślad sprzedawany w Polsce to właśnie taki dla maluchów. I - jak się okazuje - inspektorzy nie znaleźli ani jednego, spośród sprawdzanych, z którym wszystko byłoby w porządku. A to hamulce nie działają jak należy, a to kierownica jest fatalnie zamontowana albo pedały wykonane z lichych materiałow... Słowem - o tragedię nie trudno.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma skutecznego sposobu na uniknięcie niebezpiecznego zakupu. Powód? Po prostu nie wszystkie dostępne w sklepach zabawki są kontrolowane.

Jedyna rada inspektorów: sprawdzać dokładnie, czy produkt ma informację dla dziecka, dla jakiego wieku jest przeznaczony, adres producenta czy importera, instrukcję po polsku, informację o jej przeznaczeniu i ewentualnych zagrożeniach, jeśli będzie źle użytkowana.