Multipleksy systematycznie zwiększają swój stan posiadania. Z każdą nową salą nie tylko poszerzają swoje strefy wpływu, ale w pień wycinają też małe kina, które w obliczu potężnej konkurencji nie mają żadnych szans na przetrwanie. Jednak dotychczasowe zmagania operatorów kinowych to tylko skromna przygrywka do prawdziwej wojny multipleksów, jaka czeka nas w najbliższych dwóch latach.

Deklaracje największych graczy nie pozostawiają cienia wątpliwości - każdy z nich pragnie zwojować najwięcej, jak się tylko da. Nic więc dziwnego, że ten i następny rok dla sieci multipleksów obecnych na polskim rynku mają być - wedle wszystkich dostępnych prognoz - rekordowe pod względem ich rozwoju. W rezultacie liczba wielkich ekranów, na których Polacy będą mogli oglądać kinowe hity, zwiększy się do końca 2008 r. niemal o połowę - z 420 do 620.

Największe inwestycje zapowiada w tym czasie izraelska sieć Cinema City, która planuje wybudowanie w sumie 80 nowych sal kinowych. Z kolei inny wielki gracz, należące do Grupy ITI Multikino, planuje zwiększenie swego stanu posiadania o 44 ekrany, zaś amerykański Silver Screen o kolejne 30. Do wyścigu o klientów ruszają też mniejsi gracze, tacy jak Helios, który jest operatorem 9 kin w Polsce, i Kinoplex, zarządzający 5 multipleksami, a który przymierza się do szturmu w zachodniej Polsce.

Ten inwestycyjny wyścig, jak przyznają sami zainteresowani, rozkręciła firma Cinema City. "Ten operator pozyskał na giełdzie ogromne środki i wygląda na to, że chce wyciąć konkurencję, nawet kosztem nierentowności niektórych własnych kin - mówi Marek Kurkowski, prezes domu sprzedaży reklamy kinowej Best.

Zaprzecza temu jednak Rafał Rybski, dyrektor operacyjny Cinema City, który podkreśla, że każdy nowy ekran budowany przez jego firmę musi przynosić zyski. "Taka jest polityka firmy i oczekiwanie inwestorów giełdowych" - mówi. Według Rybskiego Polska jest dla Cinema City najważniejszym rynkiem w Europie Środkowo-Wschodniej. I choć jej inwestycje nad Wisłą w latach 2003 - 2005 wyniosły już ok. 280 mln zł, firma nie zamierza wcale na tym poprzestać. W ciągu najbliższych dwóch chce wydać kolejne 240 mln zł.

Klucza do sukcesu większych zysków zarówno Cinema City, jak i inni operatorzy upatrują w mniejszych miastach. "Rynek w największych aglomeracjach jest już nasycony do granic możliwości. Przyszła kolej na miasta od 150 do 200 tys. mieszkańców" - mówi Marek Kurkowski z firmy brokerskiej Best.

Dlatego budowy nowych multipleksów ruszą w takich miastach, jak: Kielce, Rybnik czy Gorzów Wielkopolski. Jednak to nie wszystko. Dla dyrektora operacyjnego Cinema City owe miasta są tylko krótkim przystankiem przed dalszą ekspansją. "Kolejnym polem do zagospodarowania będą miasta stutysięczne. Wciąż nie ma tam kin, choć od lat z powodzeniem działają w nich hipermarkety, do których przyjeżdżają mieszkańcy okolicznych wsi" - zauważa Rybski. Podobnie uważają też inni operatorzy.