W takiej sytuacji „stare” firmy mają wybór: albo ich pracownicy zaczną szukać lepiej płatnej pracy, albo one same zapewnią im lepsze pieniądze. Druga przyczyna to emigracja zarobkowa.

Wobec widocznego rozwoju gospodarczego oraz braku pracowników zdolnych sprostać potrzebom rynkowym, pracodawcy musieli zrewidować dotychczas stosowane praktyki w zarządzaniu zasobami ludzkimi – tłumaczy Dariusz Dmowski, konsultant praktyki informacyjnej Mercer Polska. Najbardziej widocznym efektem stało się podniesienie płac oraz zmiany w zakresie motywowania pracowników – dodaje.

Badania firmy konsultingowej Mercer przeprowadzone w 200 firmach międzynarodowych pokazały, że w ubiegłym roku wynagrodzenia wzrosły tam średnio o 5 – 7 proc.

Pracownik doceniony

Pracownicy rodzimych przedsiębiorstw też mogą liczyć na podwyżki. Gdy brakuje osób do pracy, każdy pracownik jest niemalże na wagę złota. Firmy muszą ich zatrzymywać wyższymi zarobkami. Jednak dla pracodawców nie jest to najszczęśliwsze rozwiązanie. – Znaczące wzrosty płac w Polsce, jakkolwiek atrakcyjne dla pracowników, nie idą w parze z proporcjonalnym wzrostem efektywności i stają się coraz większym obciążeniem dla firm. W efekcie główny czynnik stanowiący o atrakcyjności Polski dla potencjalnych inwestorów stopniowo będzie tracił na znaczeniu – zapowiada Dmowski. – Pracodawcy, starając sią utrzymać swoją atrakcyjność, będą promować niewykorzystywane dotychczas wystarczająco narzędzia motywowania pracowników, np. systemy premii i nagród powiązanych z wynikami pracy, rozbudowę systemu świadczeń pracowniczych. Istotne a mniej kosztowne, a jednocześnie doceniane przez pracowników są tzw. miękkie aspekty zatrudnienia: przyjazna kultura organizacyjna, elastyczne godziny pracy oraz indywidualne ścieżki rozwoju – dodaje.

Ciągle w górę

Inny raport, tym razem przygotowany na podstawie wspólnego badania Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami i Szkoły Głównej Handlowej „Tendencje zmian wynagrodzeń w organizacjach w Polsce 2008” wskazuje, że podwyżki będą się utrzymywać. Ogromna większość, bo aż 92 proc. polskich firm planuje podwyższenie zarobków pracowników średnio o ok. 14 procent. Pamiętajmy, że jest to wartość uśredniona, pracownicy na różnych stanowiskach dostaną różne podwyżki. – W Polsce rozpiętość wynagrodzeń w hierarchii stanowisk ciągle jest bardzo duża. Dlatego wciąż będzie trwała presja na podwyżki ze strony najniżej uposażonych. Pracownicy chcą odczuć w kieszeni efekty wzrostu gospodarczego i oczekują od pracodawców powiązania ich wynagrodzeń z wynikami finansowymi firmy – podkreśla Robert Żelewski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Zarządzania Kadrami.

Tendencję tę zauważyli również autorzy raportu Mercera. Z ich badań wynika, że pensje pracowników niższego szczebla są w Polsce takie same jak na Węgrzech czy w Czechach. Natomiast wynagrodzenie wyższej kadry kierowniczej jest na podobnym poziomie jak w Norwegii. Prawdopodobnie musi minąć jeszcze wiele lat, zanim wypłaty polskich pracowników szeregowych zrównają się z pensjami ich kolegów z zachodniej Europy.