Tak wynika z ostatnich danych Eurostatu. Według nich w 2015 r. co najmniej dwie niedziele w ciągu miesiąca pracowało, przy uwzględnieniu szarej strefy gospodarki, 7,1 proc. Polaków w wieku 15-64 lat. To zdecydowanie mniej niż przed dziesięcioma laty, gdy robiło to 12,6 proc. pracowników. Liczba pracujących w tym trybie skurczyła się w tym czasie aż o 600 tys. - do 1,1 mln.

Bezcenny wolny czas

Skąd ta zmiana? Polacy już się w miarę dorobili. Dlatego nie gonią jak dawniej za każdym zajęciem w każdym dniu, aby dołożyć do portfela 200–300 zł - uważa prof. Janusz Czapiński, autor Diagnozy Społecznej.

Wzrost naszej zamożności jest niewątpliwy. Przeciętny dochód na jedną osobę w gospodarstwie domowym, obejmujący nie tylko zarobki z pracy, lecz także inne, np. związane z wynajmowaniem mieszkania, wzrósł realnie (po uwzględnieniu inflacji) w latach 2005–2015 aż o 47 proc. Natomiast depozyty rodzin w bankach zwiększyły się w tym czasie ponad trzykrotnie - do 646 mld zł. A im więcej się ma oszczędności i bieżących dochodów, tym bardziej chce się z nich zrobić użytek dla własnej przyjemności. Bardziej cenimy czas wolny - dodaje prof. Henryk Domański, socjolog z PAN.

Tym bardziej że zdecydowanie poprawiło się już wyposażenie rodzin w różne dobra: samochody, komputery, sprzęt RTV czy AGD. Zamiast pracy w niedzielę wybieramy więc wspólne spędzanie czasu z rodziną, wyjazdy za miasto lub uprawianie sportu.

Coraz mniej jest chętnych do pracy w niedzielę również z innego powodu. Od kilku lat nie ma już dotkliwego bata wiszącego nad naszymi głowami, jakim było bardzo wysokie bezrobocie - zauważa prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Przed dekadą było ono dramatycznie wysokie, ponieważ na jedną ofertę pracy przypadało w niektórych regionach kraju nawet kilkaset osób bez zajęcia, a zatrudnienia nie miało aż 2,8 mln osób. To jednak się zmieniło, bezrobocie zdecydowanie spadło i osoby bez zajęcia zaczęły stawiać swoje warunki przy zatrudnieniu. A to, że praca w niedzielę uważana jest za gorszą z wielu powodów, to i mniej osób się na nią decyduje - wyjaśnia prof. Kryńska.

Poprawiła się też organizacja pracy w firmach. W wielu przypadkach wprowadzono takie rozwiązania, aby nie trzeba było wykonywać jej dodatkowo w weekendy.  Jest lepsze planowanie zadań umożliwiające wykonywanie pracy jedynie w dni powszednie - mówi dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Konfederacji Lewiatan.

Przybywa Ukraińców

Zdecydowany spadek liczby Polaków pracujących w dni wolne wynika także z napływu cudzoziemców ze Wschodu, głównie Ukraińców, którzy mogą zgodnie z rozporządzeniem ministra pracy z 30 sierpnia 2006 r. pracować u nas na podstawie uproszczonej procedury przez sześć miesięcy w ciągu kolejnych 12 miesięcy.

Początkowo byli oni zatrudniani głównie w rolnictwie. I było ich stosunkowo mało. Jednak w wyniku kryzysu ekonomicznego, z którym boryka się Ukraina, oraz konfliktu z Rosją nastąpił stopniowy wzrost liczby osób przyjeżdżających do nas zza południowo-wschodniej granicy. W efekcie już od dwóch lat stale przebywa nad Wisłą kilkaset tysięcy Ukraińców, którzy pracują praktycznie we wszystkich sektorach gospodarki. Najczęściej na stanowiskach, których unikają Polacy ze względu na konieczność wykonywania pracy właśnie w niedzielę.

Polak katolik

Mocno wyróżniamy się pod tym względem na tle krajów Unii Europejskiej. Mniejszy odsetek pracujących w niedzielę jest tylko na Węgrzech (6,4 proc.) oraz w Portugalii (4,2 proc.). A największy na Słowacji, w Irlandii, Holandii, Grecji, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Finlandii, gdzie wynosi 17,4–19,7 proc. Przy tym średnia dla Wspólnoty jest ponad dwa razy wyższa niż u nas. To dlatego, że w krajach zamożniejszych udział usług w PKB jest większy niż w Polsce - uważa dr Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole. Wobec tego pracuje w nich więcej osób, także w niedzielę. Ponadto duża część państw Unii Europejskiej to kraje turystyczne - dodaje dr Borowski. Musi więc przybywać pracowników, którzy obsługują rosnącą liczbę zwiedzających w każdym dniu tygodnia.

Natomiast zdaniem prof. Czapińskiego przyczyna jest jeszcze jedna. W Polsce niedziela jest dla zdecydowanej większości dniem z obowiązkową wizytą w kościele. Dlatego ci, którzy mogą, unikają pracy w tym czasie.