Na pensję nauczyciela składa się wynagrodzenie zasadnicze - wysokość minimalnych stawek określa Ministerstwo Edukacji Narodowej - a także liczne dodatki.

Minimalna wynagrodzenie zasadnicze

Zależy zarówno od poziomu wykształcenia, jak i od stopnia awansu zawodowego nauczyciela. I tak np. nauczyciel dyplomowany z przygotowaniem pedagogicznym może liczyć na około 3,1 tys. zł (dane brutto za 2016 r.), podczas gdy nauczyciel stażysta bez przygotowania pedagogicznego lub z tytułem zawodowym licencjata (albo inżyniera z przygotowaniem pedagogicznym) na ponad dwa razy mniej, czyli blisko 1,5 tys. zł.

Jeśli nauczyciel ma przygotowanie pedagogiczne, ale mniejszy staż, dostanie odpowiednio 2,3 tys. zł (jako nauczyciel kontraktowy) lub 2,6 tys. zł (nauczyciel mianowany). Bez przygotowania pedagogicznego będzie to mniej po około 300 zł - wynika z danych MEN.

Dodatek goni dodatek

Ważniejsze od wynagrodzenia zasadniczego są jednak dla nauczycieli dodatki. Tych ostatnich jest dużo: motywacyjny, funkcyjny, za warunki pracy, a także np. wysługę lat. Do tego dochodzi wynagrodzenie za godziny ponadwymiarowe i doraźne zastępstwa, a także np. nagrody i inne świadczenia wynikające ze stosunku pracy. Te ostatnie z wyłączeniem dodatku mieszkaniowego czy np. dodatku "wiejskiego", jak zastrzega MEN. 

Wiadomo przy tym, że dodatek motywacyjny może wynieść nawet do 50 proc. wynagrodzenia zasadniczego, dodatek funkcyjny dla wychowawcy lub opiekuna stażu - od 2 do 20 proc.,  za wysługę lat - od 1 do 20 proc. za każdy rok pracy, a za pracę w trudnych lub uciążliwych warunkach - do 50 proc.

Ile więc w rzeczywistości zarabiają nauczyciele? W szkołach publicznych ich zarobki wahają się od 2,5 tys. zł (nauczyciel stażysta) przez 2,7 tys. zł (nauczyciel kontraktowy) i 3,3 tys. zł (nauczyciel mianowany) do 4 tys. zł (nauczyciel dyplomowany). Co ciekawe, jak wynika też z danych firmy Sedlak&Sedlak (Wynagrodzenia.pl), w szkołach prywatnych ich pensja bywa o ponad 30 proc. niższa. Dlaczego? Nie określają jej ani szczegółowe przepisy (umowa zawarta jest między nauczycielem a pracodawcą), ani nie ma mowy o tzw. trzynastkach.

Zgodnie z przepisami nauczycielowi w ramach etatu można przydzielić tylko 18 godzin lekcyjnych w tygodniu plus 2 godziny na zajęcia wyrównawcze (w liceach jedną godzinę). To tzw. nauczycielskie pensum. Resztę z 40-godzinnego czasu pracy nauczyciele mogą przeznaczyć na przygotowywanie zajęć, sprawdzanie prac uczniów czy np. dokształcanie się. A że nikt nie zabrania w tym czasie dorabiać – jest to zgodne z prawem – to jeśli to tylko możliwe, z tego rozwiązania korzystają.