OECD poinformowało, że czas pracy Polaków w 2015 r. wyniósł 1963 godziny. To najwięcej od 6 lat - podkreślono w badaniu. Dla porównania w 2005 r. pracowaliśmy rocznie 1994 godziny, ale już w 2013 r. liczba przepracowanych godzin spadła do 1918.

Z raportu wynika, że Polacy są jednym z najbardziej zapracowanych społeczeństw. W rankingu OECD Polska zajmuje 7 miejsce na 38 państw. Mniej od nas pracują m.in.: Czesi (1779 godzin), Słowacy (1754), Holendrzy (1419), Norwedzy (1424) oraz Francuzi (1482). Najwięcej pracują mieszkańcy Meksyku - w ciągu roku 2246 godzin. W czołówce są też Koreańczycy, Chilijczycy, Rosjanie, Grecy i mieszkańcy Kostaryki.

OECD podkreśliło, że czas pracy rzadko przekłada się na wydajność, a firmy na ogół nie dysponują narzędziami, którymi można byłoby zmierzyć efektywność konkretnego pracownika. - Dlatego rzadko jesteśmy rozliczani z efektów, a najczęściej z czasu pracy. W pracy też zwyczajnie czasami się nudzimy - szczególnie, gdy nasze obowiązki nie do końca odpowiadają naszym kompetencjom, predyspozycjom, zainteresowaniom - wyjaśniła ekspertka cytowana w raporcie Anna Węgrzyn z BPSC, firmy dostarczającej rozwiązania wspierające zarządzanie pracownikami.

W innej sytuacji, gdy wymagania stanowiska przekraczają w danym momencie nasze możliwości, spadek efektywności powoduje towarzyszący temu stres. Tracą na tym wszyscy: pracodawcy, bo każda godzina pracy przecież kosztuje i pracownicy, bo siedzą w pracy dłużej niż powinni - dodała ekspertka.

Zdaniem Węgrzyn problemem wielu przedsiębiorstw jest to, że nie traktują one pracowników, jako najcenniejszego kapitału. Zauważyła, że firmy m.in. nie mają gruntownej wiedzy na temat mocnych stron pracowników, ich kompetencji czy kwalifikacji. - Jeśli jesteśmy dopasowani do stanowiska, doskonale znamy swoją ścieżkę rozwoju, to pracujemy efektywniej i nie uciekamy przed obowiązkami. W przeciwnym razie cała para "idzie w gwizdek" – podkreśliła.

Z badania OECD wynika, że w każdym z 252 dni roboczych w ciągu roku, Polacy średnio przepracowali niecałe osiem godzin. - Teoretycznie pracujemy mniej niż nasi ojcowie, którzy przecież przychodzili do pracy także w soboty. Dziś mało kto pamięta o tym, że w czasach PRL tydzień pracy liczył 6, a nie 5 dni jak obecnie. Dopiero w 1981 r. wprowadzono zasadę, dzięki której co druga sobota stała się dniem wolnym od pracy - zauważyła Węgrzyn.

Dodała jednak, że w praktyce pracujemy dziś znacznie bardziej intensywnie i w bardziej wymagającym środowisku. - Ryzyko przepracowania i związane z tym koszty psychospołeczne są więc wyższe – ostrzegła ekspertka.

W raporcie OECD zwrócono uwagę, że na przestrzeni ostatnich lat pojawia się coraz więcej głosów za skróceniem czasu pracy. Za wprowadzeniem czterodniowego tygodnia pracy z powodów zdrowotnych optował dwa lata temu prof. John Ashton, prezydent Fakultetu Zdrowia Publicznego w brytyjskiej Krajowej Izbie Lekarskiej.

OECD poinformowało, że ze skróceniem czasu pracy eksperymentują kraje i przedsiębiorcy ze Szwecji, USA czy Francji. - Niedawno Amazon ogłosił uruchomienie programu pilotażowego w amerykańskim Seattle. Ma on sprawdzić efektywność pracowników, którym skróci się czas pracy do 30 godzin w tygodniu, zmniejszając jednocześnie pensje o 25 proc. Testerzy będą pracować od poniedziałku do czwartku od 10 rano do 14, a do tego czasami będą dostawać nieregularne godziny dodatkowe  - wyjaśniono w raporcie.

W badaniu przypomniano również prognozy ekonomisty Johna Maynarda Keynesa z 1930 r., według którego postęp technologiczny sprawi, że w 2030 r. ludzie będą pracować 15 godzin w tygodniu.