Krakowskie juwenalia, ciepło, słońce, muzyka i... czerwony wóz strażacki, a na nim zamiast kolejnej rozrywki dla studentów grupa menedżerów namawiająca do złożenia CV. Za każdy złożony życiorys w prezencie piwo. – Czymś trzeba zwrócić uwagę rynku. Jest tak ogromna konkurencja, a my jesteśmy niedużą firmą i nie mamy argumentów jak międzynarodowe korporacje, więc uznaliśmy, że spróbujemy w ten sposób. Pokazując, że u nas można oczekiwać mniej standardowych wyzwań i że naprawę zależy nam na młodych informatykach – opowiada nam Stefan Szymanska z SKM Group, firmy, która poszukuje pracownika na stanowisko młodszego specjalisty ze znajomością NetFarmework i C#.

Ten przypadek nie jest odosobniony. Na polskim rynku jest tak poważny niedobór informatyków, programistów i specjalistów od IT, że trwa o nich regularna wojna. – Z kwartału na kwartał sytuacja, oczywiście z punktu widzenia pracodawców, się psuje. Rok w rok oczekiwania co do wynagrodzeń rosną nawet o 25 proc. Dziś średnia płaca za godzinę pracy takiego doświadczonego specjalisty w Warszawie to 60 zł. Ale nie tylko kwestie finansowe są barierą. Poważnym problemem jest po prostu to, że brakuje specjalistów o określonych, kluczowych kompetencjach, ze znajomością konkretnych języków programowania – tłumaczy nam Jacek Nowak, dyrektor zarządzający spółki ITligent Group, tworzącej oprogramowanie internetowe oraz zajmującej się outsourcingiem specjalistów IT.

Rzeczywiście, jak wynika z danych kancelarii Sedlak & Sedlak, luka na tym rynku to aż 50 tys. specjalistów i stale się powiększa. A że nie jest to problem tylko polskiej gospodarki, bo obecnie braki wśród specjalistów od nowych technologii dotyczą właściwie całej Unii, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, do których przecież i tak wyjechała spora część naszych specjalistów, to rozwiązanie tych niedoborów jest jeszcze trudniejsze. Co więcej, według danych Komisji Europejskiej do 2020 r. w Europie może brakować nawet 800 tys. specjalistów IT. Oznacza to, że coraz trudniej będzie o pozyskanie dobrego pracownika, a także o zatrzymanie go w firmie.

Stąd też nowe strategie pozyskiwania i przywiązywania do siebie takich ekspertów. Oprócz coraz wyższych wynagrodzeń pojawia się też coraz więcej dodatkowych benefitów. – Pieniądze to już żaden argument. To specyficzna „kasta” – są bardzo wrażliwi na warunki pracy. A więc ważne jest także zapewnienie im atrakcji pozazawodowych. Duża część informatyków to przedstawiciele pokolenia Y, które nie lubi się nudzić i ciągle potrzebuje nowych wyzwań – tłumaczy Hanna Listek, dyrektor zarządzająca Doradztwo Personalne Polski HR. I stąd np. takie pomysły, jak loty szybowcem z mistrzem świata w tej dyscyplinie Sebastianem Kawą oferowane pracownikom przez Ailleron.

Tyle że problemem głównym jest znalezienie i zatrudnienie takich pracowników. – Jeszcze dwa-trzy lata temu, gdy dawaliśmy ogłoszenie w którymś z portali, przychodziło kilkadziesiąt CV. Kilka spełniało nasze oczekiwania. Ale od półtora roku to już nie daje żadnego efektu. Owszem ludzie się zgłaszają, ale zazwyczaj zupełnie nie spełniają wymagań – opowiada Nowak i dodaje, że jego firma postanowiła zacząć oferować nową usługę: platformę do automatyzacji procesu outsourcingu specjalistów od IT. Out2Source.com pozwala firmom na wzajemne wypożyczenie zespołów i specjalistów IT poprzez platformę internetową.

W jej ramach, gdy okazuje się, że jest projekt wymagający wzmocnienia zespołu IT lub zatrudnienia nowego, nie trzeba na rekrutację poświęcać wielu miesięcy i modlić się o jej efekty, tylko zrobić ją niemal od ręki. Wygląda to trochę jak kupowanie w sklepie internetowym – widzimy opis kompetencji specjalistów, stawki za godzinę i dostępność. Możemy łatwo dodać do koszyka potrzebne nam osoby i od ręki zamówić na wybrany przez nas okres. Dysponujemy już ponad 400 specjalistami IT – opowiada Nowak. Wśród jego klientów są m.in. Empik czy Eniro.

Braki są tak duże, że pojawił się już nawet pomysł na płacenie za rekomendację odpowiedniej osoby.

Choć, jak wynika z badań, ok. 50 proc. pracowników branży IT jest gotowych rozważyć nowy krok w karierze, to w ogóle nie przegląda w tym celu ofert pracy. Trzeba do nich dotrzeć mniej standardowymi metodami – uważa Mateusz Kurleto, prezes SkillHunt.io, platformy headhunterskiej skierowanej do tej branży. – Postanowiliśmy więc do nich dotrzeć poprzez polecenia. Nikt lepiej niż ludzie z branży nie będzie wiedział, kto ma kompetencje i czy jest gotowy na zmiany. Za polecenia specjalistów poszukiwanych przez naszych klientów jesteśmy gotowi płacić, nawet do 4 tys. euro – dodaje. I ma coraz więcej klientów gotowych na taką inwestycję.