Badania i rozwój to dobry pracodawca. W instytutach badawczych, na uczelniach i w specjalnych badawczych działach przedsiębiorstw pracuje już blisko 140 tys. osób. To o 5 tys. więcej niż przed rokiem. Takich pracowników będzie coraz więcej.

Tak polskie uczelnie, jak i przedsiębiorstwa inwestują coraz większe środki w badania. W ubiegłym roku w sumie nakłady na ten cel wyniosły 14,4 mld zł, czyli o blisko jedną czwartą więcej niż przed rokiem - wynika z danych GUS. Tym samym nakłady te stanowią już 0,9 proc. PKB i co ważne, za coraz większą ich część odpowiadają przedsiębiorstwa. Biznes finansuje już jedną trzecią prac badawczych. Za to pieniądze od rządu systematycznie spadają: w ciągu trzech lat zmniejszyły się o 9,6 pkt proc. do poziomu 51,4 proc.

A im większe środki przeznaczane są na innowacyjność, tym więcej osób pracuje w tym sektorze. W ogromnej części są to naukowcy z dyplomami i osiągnięciami: aż 70 tys. osób ma co najmniej tytuł doktora. Wciąż głównym pracodawcą pozostają po prostu uczelnie, ale raczej wątpliwe jest, by dalej udało się utrzymywać taką sytuację. Uczelnie nie mają już środków, by zatrudniać kolejne rzesze naukowców, a tych z roku na rok na pewno będzie coraz więcej. W roku akademickim 2011/2012 o tytuł doktora starało się blisko 40,3 tys. osób. To o niemal 60 proc. więcej niż w okresie 2000/2001.

Powinni oni trafiać do pracy w biznesie. Z tym niestety nie jest najlepiej. Jak wynika z niedawnego raportu OECD "Science, Technology and Industry Scoreboard 2013", w polskich jednostkach komercyjnych pracuje wciąż za mała część wszystkich naukowców - w 2011 r. było to zaledwie 16,5 proc. Dla porównania w Niemczech zatrudnienie w biznesie znajduje sześciu na dziesięciu naukowców. W Japonii w przedsiębiorstwach pracuje aż trzy czwarte wszystkich badaczy. Nawet w Rosji czy na Węgrzech przedsiębiorstwa zatrudniają blisko połowę wszystkich badaczy.

Widać jednak pewne sygnały poprawy. W ciągu roku w prywatnych instytucji niekomercyjnych liczba pracowników badawczych wzrosła o ponad połowę, a w sektorze przedsiębiorstw o ponad jedną piątą. Profesor Tadeusz Baczko z PAN, współautor raportu "Firmy patentujące w Polsce", ocenia, że największe zapotrzebowanie jest w oddziałach dużych zagranicznych koncernów, takich jak Samsung czy Siemens, które w Polsce mają swoje oddziały badawcze. - Ale szczególnie ważne jest, by i polskie firmy zaczęły rozbudowywać swoje działy badawcze - dodaje.