O tym, jaka będzie to ostatecznie kwota, zdecyduje rząd wraz z partnerami społecznymi podczas negocjacji w komisji trójstronnej. Kalendarz prac nad ustalaniem minimalnego wynagrodzenia obejmuje kilkumiesięczny okres. Bez względu na ich efekt poziom najniższej pensji obowiązującej w przyszłym roku poznamy do 15 września. To ważna decyzja, bo od niej zależą nie tylko minimalne stawki wynagrodzeń, lecz także wysokość np. dodatków za pracę w nocy, odszkodowań za mobbing czy dyskryminację oraz odpraw przy grupowych zwolnieniach.

Doświadczenie pokazuje, że rozmowy o minimalnej płacy są trudne i ich skutek trudno przewidzieć. Było już przecież tak, że związki i pracodawcy zawarli wstępne porozumienie co do podwyżki, które przewidywało wyższe niż wynikające z ustawy podniesienie minimum płacowego, ale ostatecznie rząd ustalił wygodną dla siebie stawkę – przypomina Henryk Nakonieczny z NSZZ „Solidarność”.

Związkowcy nie określają z góry kwoty, jaką zamierzają osiągnąć w trakcie negocjacji. Chcą, by w perspektywie najbliższych lat płaca minimalna osiągnęła poziom co najmniej połowy przeciętnego wynagrodzenia.

Z kolei dla przedsiębiorców problemem nie jest podwyżka o kilkadziesiąt złotych, ale to, że najniższa pensja wzrośnie w jednakowym stopniu na terenie całego kraju i we wszystkich branżach. W Warszawie i innych dużych miastach minimalną płacę otrzymują nieliczni pracownicy i jej podniesienie nawet nie zostanie zauważone. Inaczej będzie w powiatach biedniejszych, słabiej rozwiniętych gospodarczo. – Tam 88 zł może być problemem. No i zbyt wysokie gwarantowane wynagrodzenie utrudni wejście na rynek pracy osobom o najniższych kwalifikacjach – stwierdza Jeremi Mordasewicz z PKPP Lewiatan.