Firma doradztwa personalnego DPM jeszcze w październiku otrzymała tylko jedno zapytanie od obcokrajowca, podczas gdy od początku listopada już kilkanaście. Podobnie jest w Work Express, Antal International czy Hays Poland – co miesiąc zgłasza się do nich nawet po kilkudziesięciu cudzoziemców zainteresowanych pracą w Polsce. – Większość aplikacji przesyłają ludzie młodzi. Wolą tu zarobić 3–5 tys. zł brutto miesięcznie, niż wegetować na zasiłku w swoim kraju – wyjaśnia Artur Ragan z Work Express.

Najwięcej chętnych do pracy jest w Hiszpanii, gdzie bezrobocie wśród osób poniżej 25. roku życia przekracza 50 proc. Większość nie ma zawodowego doświadczenia, ale znają po 3–4 języki. Bez problemów dostają więc pracę w rozwijających się centrach usług dla biznesu, takich jak Capgemini, Infosys czy State Street.

Według Anny Sypek, eksperta ds. rekrutacji menedżerów i inżynierów z DPM, atutem cudzoziemców jest znajomość międzynarodowych rynków i zwyczajów konsumenckich. Ale nie są oni konkurencją dla młodych Polaków, bo nasze firmy nie są zainteresowane ich rekrutacją ze względu na brak znajomości polskiego.