Do końca października chcemy złożyć do sądu pozew zbiorowy przeciwko Ministerstwu Sprawiedliwości, któremu podlega nasza formacja. Uczestnikami tego sporu będzie 233 związkowców tylko z okręgu warszawskiego – ujawnia Zbigniew Głodowski, przewodniczący Zarządu Okręgowego w Warszawie Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Funkcjonariuszy i Pracowników Więziennictwa.

Związkowcy szacują, że takich osób już wkrótce może być nawet 9 tys.

I sąd nam w tym pomoże. Zgodnie z obowiązującą procedurą sędziowie będą musieli wyznaczyć kolejny termin rozprawy specjalnie dla osób, które będą chciały dołączyć do naszego pozwu zbiorowego – dodaje Zbigniew Głodowski.

Związkowcy są zdesperowani, wykorzystali już bowiem wszystkie inne możliwości zwiększenia zarobków pracowników i mundurowych.

Sprawą braku waloryzacji uposażenia i pensji interesowali się posłowie. Było kilka interpelacji, ale nie udało się przekonać rządu do zmian – przypomina Zbigniew Głodowski.

Powodem niezadowolenia związkowców jest to, że od 2009 r. nie zmieniły się zasady ustalania uposażenia funkcjonariuszy. I chociaż przestało obowiązywać rozporządzenie Rady Ministrów z 19 marca 2009 r. w sprawie wielokrotności kwoty bazowej stanowiącej przeciętne uposażenie funkcjonariuszy Służby Więziennej (Dz.U. z 2009 r. nr 49, poz. 396), to kolejny akt wykonawczy powtórzył te same wartości. Wielkość ta – 2,65 – została zapisana w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości z 25 października 2010 r. w sprawie wielokrotności kwoty bazowej stanowiącej przeciętne uposażenie funkcjonariuszy Służby Więziennej (Dz.U. nr 212, poz. 1388). Dokument został wydany na podstawie nowej ustawy z 9 kwietnia 2010 r. o Służbie Więziennej (Dz.U. nr 79, poz. 523 z późn. zm.).

Przeciętne uposażenie funkcjonariuszy bez względu na formację jest określane przez ustawę budżetową. Skoro nie było pieniędzy w budżecie, zamrożono płace wszystkich funkcjonariuszy i żołnierzy zawodowych. Nie zmieniono ani wskaźnika, który jest podstawą do obliczania wysokości uposażenia, ani nawet kwoty bazowej – zauważa Antoni Duda, wiceprzewodniczący Forum Związków Zawodowych zrzeszającego związki zawodowe służb mundurowych.

Z wyliczeń związkowców wynika, że w 2009 r. realny wzrost płac w państwowej sferze budżetowej wyniósł 3,9 proc., a w wojsku i służbach mundurowych 1,9 proc., oznacza to rzeczywisty spadek uposażeń funkcjonariuszy i żołnierzy w latach 2009–2012 o 11,2 proc. Jeszcze większa była dysproporcja w porównaniu z waloryzacją rent i emerytur, która wynosiła w 2009 r. 6,1 proc., w 2010 r. – 4,6 proc., a w 2011 r. – 3,1 proc. W efekcie tego funkcjonariuszom bardziej się opłaciło przechodzić na emeryturę, niż pracować.

Teraz biegli księgowi kończą liczyć wielkość roszczenia. Wychodzi na to, że w zależności od stażu i stopnia będzie ono wynosić od 5 do 10 tys. zł za owe trzy lata – wylicza Zbigniew Głodowski.

Związkowcy podkreślają, że pozew zbiorowy jest jedynym wyjściem. I nie ma znaczenia, że są funkcjonariuszami. Potwierdzają to eksperci.

Przepisy nie zabraniają składania takich pozwów przez funkcjonariuszy. Osoby ubiegające się o wypłatę zaległej waloryzacji muszą jednak udowodnić, że takie wyrównanie faktycznie im się należy. A wygrana sprawa będzie mieć znaczenie dla innych służb – mówi prof. Jerzy Paśnik, konstytucjonalista specjalizujący się w prawodawstwie służb mundurowych.