W projekcie budżetu na 2013 r. pula środków na aktywne formy zwalczania bezrobocia to prawie 4, 7 mld zł. W obecnym rząd założył pierwotnie na ten cel 3,4 mld. W sumie w tym roku wyda na ten cel 3,9 mld, bo z powodu pogarszającej się sytuacji na rynku pracy dorzucił jeszcze 500 mln.

W przyszłorocznym budżecie minister pracy zwiększa wydatki na wszystkie najważniejsze aktywne formy zwalczania bezrobocia. Wyniki bezrobocia w sierpniu pokazują, że wzrasta liczba ofert pracy subsydiowanej, czyli jest zainteresowanie taką formą dotacji. Na pewno warto także te pieniądze zainwestować w staże czy tworzenie nowej działalności gospodarczej, co służy pobudzaniu aktywności ekonomicznej bezrobotnych – mówi nam minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.

Najwięcej pieniędzy trafi na stypendia, które będzie wypłacać pracownikom odbywającym staż. To ponad 1,1 mld zł. Kolejny miliard ma trafić na refundację kosztów wyposażenia stanowisk pracy i pomoc w uruchomieniu własnej działalności gospodarczej.

Niemal podwoiła się kwota na szkolenia. Na ten cel ma trafić 370 mln zł – w tym roku będzie to około 195 mln zł. Prawie o jedną czwartą większa będzie pula na prace interwencyjne – wzrośnie z 200 mln zł w tym roku do 245 mln zł w roku przyszłym. O ponad 30 proc. więcej będzie pieniędzy na roboty publiczne. W budżecie na 2013 r. zapisano na ten cel 238 mln zł. Do tego z Funduszu Pracy, o co toczy się ciągły bój z pracodawcami, finansowane są staże lekarskie – na ten cel ma zostać przeznaczone ponad 700 mln zł.

Wszystkie te działania mają pomóc utrzymać bezrobocie na tegorocznym poziomie. To może się okazać najtrudniejszym zadaniem na przyszły rok. W projekcie ustawy budżetowej założono, że stopa bezrobocia na koniec tego i przyszłego roku ma się utrzymać na poziomie 13 proc. Do realności takiego założenia mają zastrzeżenia eksperci. Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Kredyt Banku, bezrobocie będzie nieco wyższe, w okolicach 13,5 proc. I nie wzrośnie bardziej, bo spodziewam się, że wówczas rząd zareaguje przeznaczeniem dodatkowych środków z Funduszu Pracy – mówi Borowski.

Sam minister zdaje sobie sprawę, że prowadzenie polityki na rynku pracy w warunkach zwalniającej gospodarki będzie trudne, dlatego nie wyklucza, że wystąpi o dodatkowe pieniądze w przyszłym roku. Na pewno trzeba będzie monitorować rynek i reagować na bieżąco. Tak jak w tym roku, gdy się zorientowaliśmy, że wakacyjny spadek bezrobocia nie będzie tak głęboki jak w poprzednich latach, i złożyliśmy wniosek o dodatkowe pieniądze – wyjaśnia szef resortu pracy. W ciężkim także dla rynku pracy roku 2010 te wydatki były o ponad 2 mld zł wyższe.

Zdaniem ekspertów równie ważne jest to, by reakcja była elastyczna. – To nie kwestia tego, czy środków będzie więcej o 200 mln. Ważniejszy jest sposób wydawania tych pieniędzy. System jest bardzo sztywny i skażony grantami unijnymi. Często podejmuje się jakieś działania, bo jest dofinansowanie. Trudno tak prowadzić elastyczną politykę na rynku pracy – mówi dr Piotr Lewandowski, specjalista od rynku pracy. Jego zdaniem uprawnienia do decydowania, jak i na co wydać pieniądze, powinny przejść do powiatów.