Jeszcze na początku kwietnia w informacji o planach finansowych banków na 2012 r. Komisja Nadzoru Finansowego podała, że większość z nich planuje przyrost zatrudnienia, łącznie na poziomie 1 proc. Niektóre banki planowały zwolnienia w momencie składania planu na 2012 r. do KNF. Niektóre zdecydowały się na to później - mówi Łukasz Dajnowicz z KNF.

Poza BNP Paribas zwolnienia planują Bank Handlowy, Nordea i BPH. W sumie pracę może u nich stracić do 2 tys. osób. W BPH będzie to trzecia fala zwolnień w ciągu ostatnich lat. W czasie ostatniej zwolniono niemal 1,5 tys. ludzi.

Banki szukają sposobów na poprawę wyników. Nie mają zbyt wielu możliwości zwiększania zysków poprzez wyższe przychody, więc tną koszty i rozpoczynają restrukturyzację - mówi Marcin Materna z Millennium DM.

Tomasz Bursa z Ipopema Securities dodaje, że w większości przypadków zapowiedziane zwolnienia to efekt osłabienia rynku detalicznego, czyli pożyczek konsumpcyjnych i hipotecznych. W dużym stopniu to skutek decyzji nadzoru, który zaostrzył zasady obliczania zdolności kredytowej klientów indywidualnych. Uderzyły one m.in. w rynek walutowych kredytów hipotecznych, które praktycznie są niedostępne dla przeciętnego klienta. Biznes detaliczny głównie na kredytach hipotecznych zbudował Nordea Bank. Banki widzą, że będą miały problem z rozwojem w segmencie detalicznym, stąd decyzje o cięciach – dodaje analityk Ipopemy.

Poza trudną sytuacją na rynku detalicznym inną przyczyną dalszych cięć zatrudnienia w sektorze bankowym będą fuzje. Największą tego typu transakcją w najbliższym czasie będzie połączenie BZ WBK i Kredyt Banku. Na koniec 2011 r. zatrudniały one w sumie ponad 14 tys. osób. BZ WBK ocenia, że po połączeniu zamkniętych może być 40-50 placówek.

Analitycy przewidują, że cięcia dotkną przede wszystkim Kredyt Banku. Szacuję, że w ramach zamykania placówek pracę może stracić 500-700 osób – mówi analityk jednego z domów maklerskich. Inni, biorąc pod uwagę zwolnienia także w centrali KB, mówią o 1000-1500 osób do zwolnienia.