W końcu ubiegłego roku w urzędach pracy zarejestrowanych było blisko 2 mln bezrobotnych. Wśród nich aż 996,6 tys. to osoby, które nie miały zajęcia od ponad roku i tyle czasu pozostawały w kartotekach pośredniaków – wynika z najnowszych danych GUS. To o 90 tys. (o 10 proc.) więcej niż w grudniu roku poprzedniego.

Zdaniem ekspertów wiele jest przyczyn powodujących powiększanie się grupy osób długotrwale bezrobotnych. To naturalne następstwo zmniejszania się przyjęć do pracy – mówi prof. Urszula Sztanderska z Uniwersytetu Warszawskiego. A tych przyjęć jest mniej, bo w okresie spowolnienia gospodarczego i dużej niepewności związanej z kształtowaniem się koniunktury w przyszłości firmy wstrzymują rekrutację pracowników. Wobec tego znalezienie pracy jest coraz trudniejsze i w tej sytuacji wydłuża się czas jej poszukiwania przez bezrobotnych – wyjaśnia prof. Sztanderska.

Ponadto pracodawcy często niechętnie zatrudniają osoby długotrwale bezrobotne. Uważają, że mogą się nie sprawdzić, ponieważ długi okres pozostawania bez pracy mógł spowodować, że stracili kwalifikacje zawodowe – ocenia prof. Elżbieta Kryńska z Uniwersytetu Łódzkiego. Dodaje, że duża część bezrobotnych długo nie może znaleźć pracy również dlatego, że ma bardzo niskie kwalifikacje albo ich nie ma w ogóle. Potwierdzają to dane GUS, według których w trzecim kwartale ubiegłego roku ponad pół miliona bezrobotnych miało tylko wykształcenie gimnazjalne, podstawowe i niepełne podstawowe.

Wśród długotrwale bezrobotnych jest też pewna grupa osób, która nie jest zainteresowana podjęciem legalnej pracy. Rejestruje się tylko po to, aby uzyskać na przykład ubezpieczenie zdrowotne, a zarabia w szarej strefie i tkwi w niej od lat – mówi Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie.

Ale to nie wszystko. Wśród długotrwale bezrobotnych coraz więcej jest młodych ludzi, bo nie mają oni doświadczenia zawodowego, a tego oczekują pracodawcy – ocenia prof. Zenon Wiśniewski z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Kłopoty mają także starsze osoby, które straciły pracę. A temu, że długo nie mogą znaleźć zajęcia, winne są w dużym stopniu obowiązujące przepisy. Nie pozwalają one rozstać się z pracownikiem w okresie czterech lat przed osiągnięciem wieku emerytalnego. Pracodawcy często nie chcą więc ich zatrudniać, bo obawiają się, że nie będą mogli ich zwolnić, jeśli zaczną kurczyć się ich zamówienia od kontrahentów – wyjaśnia prof. Wiśniewski.

Bezrobotni mają trudności ze znalezieniem pracy także z innych powodów. Są takie miejsca, gdzie pracy jest jak na lekarstwo i tylko nieliczni ją zdobywają – mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka w PKO BP. Tak jest nawet na Mazowszu, gdzie na przykład w powiecie szydłowieckim stopa bezrobocia wynosi aż 37,2 proc. Jednocześnie wielu długotrwale bezrobotnych nie szuka pracy w odległych miejscowościach, bo nie stać ich na wynajęcie tam mieszkania. A dla części barierą są także zbyt wysokie koszty przy ewentualnych długich dojazdach do pracy – uważa Sędzimir.

Perspektywy nie są dobre. Eksperci są zgodni, że grupa długotrwale bezrobotnych będzie rosła. W gospodarce jest wciąż dużo niepewności i pracodawcy będą bardzo ostrożni w tworzeniu nowych miejsc pracy. Dlatego bezrobocie w końcu tego roku może wzrosnąć do nawet 13,3 proc. z 12,5 w grudniu ub.r – prognozuje Urszula Kryńska, ekonomistka z Banku Millennium. Rząd wykazuje większy optymizm, bo w projekcie ustawy budżetowej na ten rok przyjął, że stopa bezrobocia obniży się do 12,3 proc.

DGP przypomina

Instrumenty rynku pracy

Powiatowe urzędy pracy dysponują wieloma metodami aktywizacji bezrobotnych. Firmy mają prawo do refundacji doposażenia lub wyposażenia stanowiska pracy bezrobotnego w wysokości sześciu średnich pensji (obecnie 20 496 zł). Firmy mogą też pozyskiwać praktykantów w ramach przygotowania zawodowego. Taka osoba otrzymuje co miesiąc stypendium odpowiadające 120 proc. zasiłku dla bezrobotnych (913,70 zł). Przedsiębiorca nie płaci jej pensji. Z kolei prace interwencyjne to zatrudnienie bezrobotnego przez pracodawcę w wyniku umowy zawartej między pracodawcą a dyrektorem PUP. Trwają one, w zależności od decyzji urzędu, 6, 12, 18 miesięcy, 24 miesiące, a nawet 4 lata. Za ten okres firma otrzyma refundację kosztów zatrudnienia (wynagrodzenia, nagród i składek na ubezpieczenia społeczne). Bezrobotni mogą też odbywać przez pół roku praktykę jako stażyści w firmach i instytucjach, np. w ZUS czy urzędach skarbowych. W tym okresie przysługuje im stypendium w wysokości 120 proc. kwoty zasiłku (913,70 zł). Za okres, za który pobierają stypendium, nie mają prawa do zasiłku. Również firma nie płaci praktykantowi.