Z badań TNS OBOP oraz PKPP Lewiatan wynika, że w przyszłym roku prawie 70 proc. firm nie ma żadnych planów rekrutacyjnych, 9 proc. zapowiada zwolnienia, a ok. 14 proc. chce przyjmować ludzi.

Największy proces rekrutacyjny czeka branżę hotelarsko-gastronomiczną. Z badań Lewiatana wynika, że ponad 21 proc. małych i średnich firm działających w tym segmencie chce przyjąć pracowników. Jest to związane z uruchamianiem nowych obiektów na Euro 2012, na które powinno przyjechać ok. pół miliona turystów.

Nowych pracowników będą też szukać firmy z branży AGD i RTV, które planują budowę nowych fabryk w Polsce. Koreański LG, który kończy rozbudowę zakładu w Biskupiach Podgórnych pod Wrocławiem, w przyszłym roku przyjmie ok. 200 osób. Kolejnych kilkaset zamierzają zatrudnić firmy Mastercook, Zelmer i Simens.

Nie wyklucza tego także Whirlpool, który przenosi produkcję zmywarek z fabryki w Niemczech do Wrocławia. – To, czy będziemy tworzyć miejsca pracy, zależy od globalnej sytuacji gospodarczej i popytu na nasze produkty – mówi dyrektor marketingu polskiego oddziału firmy, Ewa Foltyńska.

Przeniesienie fabryki z pewnością zapobiegnie jednak zwolnieniom w firmie zatrudniającej obecnie w kraju około 2 tys. osób.

Skalę rekrutacji firmy uzależniają jednak od popytu krajowego, a także od liczby zamówień eksportowych.

Zatrudniać będą też firmy zajmujące się produkcją części i akcesoriów samochodowych. Rekrutację zapowiedział m.in. międzynarodowy koncern Neexter Automotiv. Do rozbudowanych fabryk w Tychach i Gliwicach zamierza przyjąć ponad sto osób. Mniej więcej tyle samo nowych miejsc pracy ma zamiar stworzyć produkujący części zamienne zakład TRW w Bielsku-Białej oraz wytwarzająca fotele samochodowe firma Faurecja, która rozbudowuje swoje fabryki w Gorzowie Wielkopolskim.


Kolejnych 150 osób w trzecim kwartale przyszłego roku zamierza zatrudnić też Pittsburgh Glass Work. Amerykański producent szyb samochodowych uruchamia nowoczesny zakład w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Środzie Wielkopolskiej.

Ten wzrost zatrudnienia to efekt przenoszenia produkcji z Niemiec, Włoch i Stanów Zjednoczonych, gdzie koszty pracy są znacznie wyższe.

– Polska znów jest dziś jednym z najbardziej atrakcyjnych krajów dla inwestorów zagranicznych – mówi Katarzyna Daniek z firmy badawczej MenpowerGroup. – Koszty produkcji są u nas wprawdzie wyższe niż np. w Rumunii czy Bułgarii, ale pod względem stabilności gospodarczej jesteśmy znacznie lepiej postrzegani.

O wzroście zainteresowania zagranicznego kapitału świadczą dane z Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych: obecnie pracuje ona nad 159 projektami, dzięki którym w najbliższych latach ma powstać ponad 42 tys. miejsc pracy. Dla porównania w ubiegłym roku było to 140 projektów i 32 tys. miejsc pracy.

Zagranicznych, a także krajowych inwestorów coraz efektywniej przyciągają również samorządy lokalne, które oferują różne ulgi podatkowe i ułatwienia organizacyjne. Dzięki temu władzom w Bydgoszczy udało się ściągnąć ok. 10 firm, które pod miastem w specjalnym parku przemysłowo-technologicznym stworzą w przyszłym roku ok. 1130 miejsc pracy. Są to spółki z branży przetwórstwa tworzyw sztucznych, metalowej, produkujące podzespoły elektroniczne i ekogazownia. Pracę znajdą tam nie tylko osoby z wykształceniem zawodowym, ale także inżynierowie, menedżerowie, oraz personel administracyjno-techniczny.

Duże plany rekrutacyjne mają też koncerny z branży BPO, które mają w Polsce swoje centra finansowo-usługowe. Z wyliczeń Związku Liderów Sektora Usług Biznesowych w Polsce wynika, że w przyszłym roku chcą one przyjąć ok. 20 tys. nowych pracowników. Praca będzie więc m.in. w koncernie Holicon, Capgemini, Infosys czy Hewlett Packard. Na nasz rynek chce wejść również kilku nowych inwestorów, ale uzależniają to m.in. od sytuacji ekonomicznej, a także od uregulowań prawnych.

We wszystkich tych miejscach największe szanse na znalezienie pracy będą miały osoby z wyższym wykształceniem lub doświadczeniem zawodowym.