Według uśrednionych wyliczeń ekspertów armia pozostających bez pracy będzie w grudniu liczyła ponad 1,8 miliona ludzi, zaledwie o 100 tysięcy mniej niż rok wcześniej. Co gorsza, to może być stan długotrwały. Rynkowi pracy nie pomoże letni spadek bezrobocia. Już jesienią zapomnimy o pracach sezonowych, w ich miejsce nie pojawią się nowe. Szkoły opuści pół miliona absolwentów. Wkroczą na rynek pracy i wielu z nich odbije się od ściany. Problemów nie rozwiąże też wzrost gospodarczy. Wczoraj GUS podał, że w pierwszym kwartale nasz PKB zwiększył się o 4,4 proc. To sporo, ale wyraźny spadek bezrobocia następuje w Polsce przy 5-proc. tempie wzrostu. W dodatku przyrost PKB lekko przyhamował. Ekonomiści nie są optymistami. – Możemy oczekiwać nieznacznego spowolnienia tempa wzrostu, co będzie hamowało powstawanie nowych miejsc pracy – mówi Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Bank Polska.

Rynek pracy nie ma też co liczyć na pieniądze od rządu. Fundusz Pracy na aktywne formy przeciwdziałania bezrobociu wyda w tym roku tylko 3,2 mld zł, czyli o 54 proc. mniej niż w 2010 r. W rezultacie, według wyliczeń prof. Elżbiety Kryńskiej z Uniwersytetu Łódzkiego, wśród bezrobotnych pozostanie około 290 tys. osób więcej.

Bezrobocie nie stopnieje też za sprawą migracji zarobkowych. Zainteresowanie pracą w Niemczech jest poniżej oczekiwań. Wydaje się, że osoby skłonne szukać pracy za granicą dawno już wyjechały. – Na razie nie odczuwamy wymiernych konsekwencji zniesienia barier – powiedział wczoraj Raimund Becker z zarządu niemieckiej Federalnej Agencji Pracy. – Szacujemy, że do Niemiec wyjedzie tylko 10 – 20 tysięcy osób miesięcznie – dodaje Kaja Retkiewicz, ekonomistka BPH.

Utrzymujące się wysokie bezrobocie może ograniczać wzrost płac. – Podwyżki będą, ale głównie w dużych firmach, gdzie są silne związki, które mogą je wymusić. Natomiast w małych pracownicy otrzymają co najwyżej premie i to pod stołem – twierdzi prof. Zenon Wiśniewski z UMK w Toruniu. W rezultacie może jednak osłabnąć inflacja, której poziom niepokoi Radę Polityki Pieniężnej. I to będzie jedyny plus stagnacji na rynku pracy.