Są branże, w których to nie ludzie szukają pracy, lecz praca szuka ludzi. – Poszukujemy animatora, programisty sztucznej inteligencji, programisty logiki i mechaniki, grafika 3D, level designera i kismet scriptera. W praktyce jednak bierzemy każdego sensownego programistę i z choćby nie za dużym, ale jednak jakimś doświadczeniem – mówi Tomasz Majka, prezes śląskiego producenta gier Nicolas Games. Kiedy jego firma pięć lat temu rozpoczęła działalność, zatrudniała pięciu programistów. Dziś ma ich ponad 80. I od zaraz jest gotowa zatrudnić kilku nowych.

Z kolei Warszawski City Interactive w 2002 roku zaczynał z kilkunastoma ekspertami, podczas gdy dziś w czterech biurach w kraju i piątym w Londynie zatrudnia ponad 150 osób projektujących gry. Wrocławski Techland w ciągu 19 lat zwiększył zatrudnienie z kilku do blisko 170 speców. Podobnie jest i w innych polskich firmach specjalizujących się w produkcji gier. Zatrudniają na potęgę, bo cała branża rozwija się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał. Rynek gier komputerowych i wideo wart jest dzisiaj okrągły miliard złotych, podczas gdy dekadę temu szacowano go na niespełna 100 mln zł. Perspektywy na przyszłość także są świetne – spodziewane są wzrosty sprzedaży gier na poziomie 10 procent rocznie.

Koszty wyprodukowania gry w skrajnych przypadkach przekraczają już budżety wielkich produkcji filmowych. „Wiedźmin II”, wypuszczony na rynek kilka tygodni temu przez CD Projekt RED kosztował 30 mln złotych. Pracowało nad nim ponad 50 grafików. Ale nie tylko. – Przy tego typu produkcjach zatrudnia się setki konsultantów: ekspertów od historii, jeżeli gra ma fabułę umiejscowioną w przeszłości, od militariów, jeżeli są w niej wykorzystywane wizerunki broni. Gracze to bardzo wymagający klienci, nie można zaoszczędzić nawet na najdrobniejszych szczegółach – tłumaczy Łukasz Mach z City Interactive.

Jak podliczył serwis Pracuj.pl, w 2010 roku popyt na umiejętności specjalistów IT wzrósł rekordowo – ofert pracy było aż o 82 proc. więcej niż w 2009 roku. Podobnie jest w tym roku – już co piąta oferta pracy pochodzi z działów IT. – Ogłoszeń stricte dla programistów gier było w tym roku 21, między innymi z takich firm, jak Techland, Elan IT Resource, GOG.com i Ganymade – wylicza Elżbieta Flasińska, ekspert ds. rynku pracy z Pracuj.pl.

Bardzo często jednak firmy nie zdradzają od razu, że poszukują programistów do tworzenia gier w obawie przed konkurencją. – Na tym rynku jest naprawdę ciężko. Coraz częściej zdarzają się sytuacje podkupywania najlepszych pracowników – przyznaje szef jednej z dużych firm. – Znalezienie naprawdę dobrego fachowca to karkołomne zadanie – przyznaje Tomasz Gawlikowski z Techlandu. – Dlatego wiele przedsiębiorstw decyduje się na wychowywanie pracowników. Zatrudniają młodych ludzi i przyuczają ich do coraz bardziej zaawansowanych projektów – dodaje Gawlikowski.

I choć wymaga to kilku lat, to inwestycja, tak dla firmy, jak i pracownika, jest opłacalna. Początkujący programista czy grafik zarabia około 3 tysięcy złotych brutto. Jednak ten z doświadczeniem, już ceniony na rynku, może dostać nawet około 10 tysięcy złotych. Najlepsi, głównie ściągani z zagranicy, warci są kilkukrotnie więcej.