"Rozprowadzanie interesantów i gości do pomieszczeń gmachu Ministerstwa Finansów przez cztery osoby" - taką treść ogłoszenia zamieszczonego przez resort finansów cytuje "Fakt". Bulwarówka ironizuje, że cztery "aniołki Vincenta" (Jana Vincenta Rostowskiego, ministra finansów), mają być "śliczne i apetyczne".

"Mają to być osoby "o miłej powierzchowności i aparycji" oraz muszą "posiadać dobrą kondycję fizyczną". Wszak gmach resortu rzeczywiście jest rozległy. Tym większa też przyjemność dla odprowadzanego gościa - dłużej przebywać w tak miłym i atrakcyjnym towarzystwie" - czytamy w "Fakcie". Do tego dochodzi znajomość angielskiego i niemieckiego "co najmniej w stopniu umożliwiającym podstawową komunikację w zakresie obsługi gości", a także "umiejętność pracy na komputerze w zakresie obsługi podstawowych programów biurowych".

"W dzisiejszych czasach to obowiązkowa sprawa, mimo że hostessy w MF mają się zajmować głównie oprowadzaniem gości po gmachu. Ale jak to aniołki rodem z filmu - nigdy nie wiadomo, jakie jeszcze zlecenie dostaną od swojego szefa" - dodaje "Fakt".

 

Dróg nie będzie, ale imprezy będą udane