"Nie chcemy, aby płaca minimalna była uzależniona od widzimisię polityków, kolejnego premiera, czy ministra finansów, ale od wielkości PKB. Jeśli w Polsce Produkt Krajowy Brutto przekracza trzy punkty procentowe, to chcemy, żeby wzrost płacy minimalnej był szybszy" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Gdańsku przewodniczący Komisji Krajowej NSZZ "Solidarność" Piotr Duda, ogłaszając rozpoczęcie akcji zbierania podpisów pod związkowym projektem zmiany ustawy o minimalnym wynagrodzeniu.

Jak wyjaśnił szef "S", jeśli PKB nie będzie przekraczał 3 proc., wysokość wynagrodzenia minimalnego powinna być nadal negocjowana w ramach Trójstronnej Komisji. Według obecnej ustawy z 10 października 2002 r. o minimalnym wynagrodzeniu za pracę Rada Ministrów przedstawia Komisji Trójstronnej propozycje wysokości tej płacy do 15 czerwca każdego roku. Komisja ma miesiąc na uzgodnienia. Jeśli związki, pracodawcy i strona rządowa nie osiągną porozumienia w terminie to Rada Ministrów do 15 września sama ustala wysokość minimalnego wynagrodzenia.

Jak przypomniał Duda, w 2010 r. Komisja ustaliła, że w kolejnym roku płaca minimalna wzrośnie do 1408 zł brutto. Ze strony rządu pod porozumieniem podpisał się wówczas wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak. Rząd odrzucił jednak ten consensus ustalając płacę minimalną na poziomie 1386 zł. "To właśnie przelało czarę goryczy" - podkreślił lider "S". Obecna płaca minimalna wynosi 40,8 proc. średniej płacy w Polsce. "S" wyliczyła, że w 2012 r., aby wynagrodzenie minimalne osiągnęło połowę przeciętnej pensji musiałoby wynieść 1591,99 zł.

Z materiałów przedstawionych przez "S" podczas konferencji wynika, że płaca minimalna w Polsce należy do jednych z najniższych w Unii Europejskiej. W Luksemburgu, który jest liderem tej klasyfikacji wynosi 1758 euro, a w Polsce 349 euro. Przed naszym krajem plasują się też np. Słowenia i Hiszpania (po 748 euro), Wlk. Brytania (1139 euro), Francja (1365 euro). Mniej niż w Polsce płaca minimalna wynosi w Czechach (319 euro), Słowacji (317 euro), Litwie (232 euro), Rumunii (157 euro) i Bułgarii (123 euro).

"To nie jest akcja polityczna. Mamy nadzieję, że poprą ją wszyscy Polacy, nie tylko członkowie związku" - podkreślił Duda. Podpisy pod projektem nowelizacji ustawy o minimalnym wynagrodzeniu będą zbierane głównie w strukturach związku, ale także m.in. przed centrami handlowymi i na dworcach kolejowych, czyli w miejscach, w których można spotkać dużo ludzi.

Od 20 kwietnia, kiedy to marszałek Sejmu przyjął złożone przez władze "S" zawiadomienie o utworzeniu Komitetu Obywatelskiego Inicjatywy Ustawodawczej związek ma trzy miesiące na zebranie wymaganych 100 tys. podpisów. Zdaniem Dudy, uda się to zrobić najpóźniej w ok. trzy tygodnie. Po złożeniu w Sejmie odpowiedniej liczby podpisów, co powinno nastąpić w czerwcu, związek zamierza nadal je zbierać, aż miną trzy miesiące.

"Ten rząd z premierem Donaldem Tuskiem jest rządem antypracowniczym i antyzwiązkowym przede wszystkim - to jest dla mnie sprawa jasna. Nie chce prowadzić dialogu, ten dialog jest pozorowany" - powiedział Duda zapytany o dotychczasowe relacje "Solidarności" z rządem.(PAP)

rop/ amac/ jbr/