Ale nie popadajmy w samozachwyt. Za dzisiejszą średnią krajową (3440 zł brutto) można co prawda kupić więcej ryb, to jednak jak wyliczyło Towarzystwo Promocji Rybactwa i Produktów Rybnych „Pan Karp”, będą one droższe o blisko 10 proc. niż rok temu.

Te 230 ryb to trzy razy więcej niż za Gomułki (w 1960 r. średnia pensja wystarczała na 84 karpie) czy w latach 90. (w 1990 r. stać nas było na 67 karpi). Największy wzrost naszych pensji przyniosły lata dwutysięczne – w 2000 r. pensja wystarczała już na 198 ryb, a w 2002 r. stosunek ten wzrósł do 215.