Kryzys zabija najważniejsze polskie firmy
Te firmy stanowią podstawę naszej gospodarki. Jednak coraz wyższe podatki i fatalne przepisy sprawiają, że liczba przedsiębiorstw niknie w oczach. A to, według ekonomistów, stanowi zagrożenie dla rozwoju Polski
- Kryzys minął, a pracodawcy nie płacą pensji
- Oto, dlaczego po studiach trudno o pracę
- Najdroższe rozmowy telefoniczne są w Polsce
- Pierwsze czytanie ustawy o telepracy
- Firmy obawiają się o bezpieczeństwo danych
- Unia chce nowego podatku
- Tusk: Nie będzie rewolucji w emeryturach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z danych GUS wynika, że liczba mikroprzedsiębiorstw w ub.r. spadła o 6,4 proc. W tym roku z trudem utrzymują się na powierzchni. Małe firmy (do dziewięciu osób) – zatrudniają ponad 3,5 mln pracowników, czyli ponad połowę wszystkich pracujących. Dlatego ich kondycja jest kluczowa dla polskiej gospodarki. Z danych GUS wynika, że w ub.r. liczba zatrudnionych spadła o 4,2 proc. To dużo gorzej niż w całej gospodarce, gdzie wzrost bezrobocia wynosił 2,4 proc.
We wrześniu 2010 r. zatrudnienie było o 1,8 proc. wyższe niż rok wcześniej. To jednak nie musi oznaczać długotrwałego wzrostu, bo niepewna jest sytuacja gospodarcza. Obecne tempo jej wzrostu nie gwarantuje spadku bezrobocia poniżej 11 – 12 proc. Okresowo może być ono nawet wyższe. Już teraz widać, jak słabnące oddziaływanie czynników sezonowych powoduje spadek popytu na pracę. W stosunku do sierpnia zatrudnienie we wrześniu zmalało o 0,2 proc. Powoli kończą się prace polowe w rolnictwie, do zimy szykują się ogrodnicy i budowlańcy.
Wolno rośnie także przeciętne wynagrodzenie. We wrześniu było ono o 3,7 proc. wyższe niż we wrześniu 2009 r. i wyniosło 3403 zł. To jednak nie przekłada się bezpośrednio na kondycję małych firm, bo one obecne ożywienie odczują z kilkumiesięcznym opóźnieniem.
"Na poprawę muszą poczekać mniej więcej do końca roku " - twierdzi dr Jacek Adamski, dyrektor departamentu ekonomicznego PKPP Lewiatan. "Są bardziej uzależnione od popytu wewnętrznego i zamówień większych firm" - dodaje. Tymczasem wzrost w Polsce w znacznym stopniu jest wynikiem dobrej koniunktury w Niemczech i eksportu. Konsumpcja wewnętrzna rośnie niemrawo, bo i płace rosną powoli. Polacy ciągle obawiają się wybuchu wysokiego bezrobocia, wolą więc oszczędzać i ograniczyć wydatki do niezbędnego minimum.
"W najbliższych latach polski PKB będzie rósł w tempie w tempie nieprzekraczającym 3 – 4 proc." - mówi Krzysztof Rybiński, profesor Szkoły Głównej Handlowej. Jego zdaniem bez ograniczenia wydatków budżetowych nie ma szans na znaczące przyśpieszenie. Na dodatek rząd zapowiada podwyżkę podatków, która przełoży się na domowe budżety, a więc spowoduje dalsze zmniejszenie konsumpcji. Impulsem do poprawienia koniunktury byłyby inwestycje dużych firm, ale te zwlekają, bo nie wiedzą, jaka będzie sytuacja gospodarcza za pół roku czy rok.
Ekonomiści ciągle straszą pogorszeniem się światowej koniunktury. A jeśli tak się stanie, to zdaniem Rybińskiego nie tylko nie mamy szans na poprawę sytuacji w kraju, ale też na utrzymanie obecnego tempa rozwoju. Wahnięcie koniunktury pierwsze odczują właśnie małe firmy.
















































~lope2010-10-19 21:30
Straszenie, czarnowidztwo itp. a ludziska to kupuja, bo pesymizm mamy w genach.
~gracjan rostowski2010-10-19 20:42
grunt ze wyludzanie dotacji z ue idzie sprawnie
3 lata i przeputane 300 mld
PO nas potop
~+++2010-10-19 10:21
Jaki kryzys? Przeciez wszyscy wrzszczeli, ze Polske kryzys OMINAL.
Bo taka silna gospodarczo! Co innego Niemcy i Francja- tam to BYL kryzys.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!