O swoje stanowisko w sprawie podatków wicepremier, prezes partii Porozumienie był pytany na antenie telewizji Polsat News.

Prowadzący program przytoczył wyliczenia opozycji, że rząd Zjednoczonej Prawicy podniósł ponad 30 podatków. Przypomniał również numer tygodnika „Wprost” sprzed 2 lat - zaraz po wygranych przez Zjednoczoną Prawicę wyborach - w którym Jarosław Gowin zapowiadał, że podatki nie będą podnoszone. Tymczasem - zauważył dziennikarz - wprowadzono m.in. tzw. opłaty emisyjne oraz daninę solidarnościową.

Jarosław Gowin odparł, że podtrzymuje to, co zapowiadał, jak również zapowiadali inni politycy Zjednoczonej Prawicy.

- Nasze zapowiedzi dotyczyły tego, że nie będziemy podnosili podatków indywidualnych, nie wprowadzimy trzeciej stawki. Kiedy pojawił się artykuł we "Wprost", pojawiła się taka pokusa, żeby wprowadzić dodatkową stawkę dla najbogatszych - wyjaśniał wicepremier.

Na pytanie, czy danina solidarnościowa nie jest takim podatkiem dla najlepiej zarabiających, Jarosław Gowin odparł, że dotyczy ona niewielkiej grupy osób, „nawet nie procenta, a promila podatników”.

- To, co opozycja nazywa podnoszeniem podatków, jest tak naprawdę ich uszczelnianiem. Czym innym jest oczekiwanie, że podatki będą niskie, najlepiej równe, czyli liniowe, bo tylko takie podatki są sprawiedliwe i efektywne gospodarczo – przekonywał wicepremier.

Gowin potwierdził, że nadal jest zwolennikiem podatku liniowego. Na uwagę, że jest to sprzeczne z wypowiedziami premiera Mateusza Morawieckiego, który zdecydowanie opowiedział się za progresją podatkową, odparł: Nigdy nie było tajemnicą, że PiS opowiada się za progresywnymi podatkami. Jak ja (czyli Porozumienie - przyp. PAP) będę miał 200 posłów, a PiS - 12, to podatki będą liniowe. Wicepremier dodał, że póki jest odwrotnie, podatki pozostaną progresywne.