DGP: Co z zapowiadanym już przez premiera Mateusza Morawieckiego pomysłem obniżenia stawki CIT?

Teresa Czerwińska: Nową 9-proc. stawką będą objęte małe firmy w CIT. Muszą to być jednak regulacje, które nie będą kreowały patologii. Nie chcemy, aby firmy dzieliły swoją działalność tylko po to, by skorzystać z preferencji podatkowych.

Czyli nie będzie już 15-proc. CIT, który obecnie mogą stosować mikroprzedsiębiorcy? Czy obniżona stawka będzie dotyczyć tylko tej grupy podatników, czy np. wszystkich uznanych w świetle prawa przedsiębiorców za małych?

Zastanawiamy się jeszcze nad kryteriami. Przy ich określaniu bierzemy pod uwagę cel tych zmian, tj. pobudzenie przedsiębiorczości. Na pewno 9 proc. stawkę będą mogli stosować mikroprzedsiębiorcy.

Chcemy też wprowadzić inne preferencje, np. dotyczące inwestycji z kapitału własnego. Chodzi o możliwość obniżenia przychodu o alternatywny (tj. faktycznie nieponiesiony) koszt odsetkowy. Jeśli przedsiębiorca zamiast wypłacać zysk sfinansuje z niego inwestycję, będzie mógł dokonać takiego odliczenia. Łączna kwota kosztów z tego tytułu będzie jednak limitowana.

Czy to jest rozwiązanie, które ma służyć uruchomieniu słynnych 250 mld zł, które leżą na lokatach? Bo jeżeli ktoś zainwestowałby 1 mln zł we własną firmę, mógłby ująć w kosztach wartość odsetek, którą by otrzymał, gdyby środki wpłacił na lokatę?

Cel główny to pobudzenie działań inwestycyjnych. Kapitał własny kosztuje i dlatego chcemy wprowadzić takie rozwiązanie. Stawiamy również na badania i rozwój. Pracujemy nad wprowadzeniem ulgi o nazwie innovation box. Miałaby ona polegać na zastosowaniu obniżonej stawki podatkowej do dochodu uzyskiwanego z własności intelektualnych chronionych m.in. przez patent, prawo ochronne na wzór użytkowy, prawo z rejestracji wzoru przemysłowego czy prawo autorskie w przypadku programów komputerowych. Chcemy, aby firmy korzystały z większej ilości patentów i licencji oraz by powstawały one i były komercjalizowane w Polsce.

Czy ta preferencja będzie funkcjonować obok dotychczasowych rozwiązań, czyli ulgi na badania i rozwój?

Tak. Nadal będzie można korzystać z ulgi B+R. W przeciwieństwie do niej rozwiązanie innovation box dotyczy etapu komercjalizacji własności intelektualnych. W tym kontekście ulga ta spina podatkową klamrą proces badawczo-rozwojowy.

Czy wiadomo już, ile spółki innowacyjne mogą zyskać na takim rozwiązaniu, np. koncerny typu Orlen?

Nie wymienię tu konkretnej kwoty. Konstruując te rozwiązania, nieco mniej myślimy o największych spółkach, a bardziej o pobudzeniu działalności badawczo-rozwojowej małych i średnich przedsiębiorstw. Zazwyczaj kupują one gotowe licencje, bo albo nie mają możliwości ich wytworzenia, albo środków, by to zrobić. Dla nich ulga byłaby zachętą. Duże firmy, jak Orlen, taką działalność często już prowadzą.

W praktyce oznacza to, że będą trzy stawki CIT: 9 proc., 19 proc. i obniżona stawka dla przychodów np. z licencji?

Tak. Tę ostatnią będzie mogła zastosować firma, która w swojej strukturze wyodrębni strumienie innowacyjne.

A co z odliczeniami dotyczącymi samochodów. Czy i w tym przypadku resort przewiduje uproszczenia?

Zamierzamy podwyższyć z 20 tys. euro do 150 tys. zł limit wartości samochodu osobowego, do którego odpisy amortyzacyjne są zaliczane do kosztów uzyskania przychodów. Chcemy też zrezygnować z kilometrówki. Często szczególnie najmniejsi przedsiębiorcy skarżą się na żmudne wypełnianie ewidencji przebiegu pojazdu dla potrzeb rozliczenia PIT. Dodatkowo chcemy zrównać limit odpisów amortyzacyjnych samochodów osobowych z kosztami ich leasingu operacyjnego.

Nad korzystnymi rozwiązaniami podatkowymi pracuje też resort przedsiębiorczości. Czy wejdą one w życie od 1 stycznia 2019 r.?

Liczymy, że uda się przyjąć te przepisy przed końcem roku. Ponieważ są to korzystne rozwiązania, mogą być uchwalone nawet w grudniu. Myślę tu przykładowo o wprowadzeniu możliwości jednorazowego rozliczenia straty nawet do 5 mln zł czy podwyższeniu progu tzw. małego podatnika w PIT i CIT do 2 mln euro rocznej wartości sprzedaży. Po tych zmianach do kosztów podatkowych będzie też można zaliczać wynagrodzenia za pracę współpracującego małżonka oraz małoletnich dzieci podatnika. Propozycji zmian jest oczywiście znacznie więcej.

Ministerstwo Finansów przygotowuje pakiet ułatwień, ale z drugiej strony proponuje przepisy, które zaraz trzeba zmieniać (dotyczy to np. podatku minimalnego od nieruchomości komercyjnych, amortyzacji odziedziczonego majątku). To nie pomaga prowadzić działalności gospodarczej. Czy nie lepiej wdrożyć głębszą reformę?

Tego niestety nie można zrobić pstryknięciem palca. Można natomiast wprowadzić szybkie zmiany, by ułatwić życie podatnikom. Jeżeli spojrzymy na system podatkowy, to widzimy, że z roku na rok obrasta on w kolejne przepisy. Składają się na to nie tylko krajowe działania, ale też regulacje unijne. Zależy mi na tym, żeby to zmieniać, wprowadzając przejrzystość, prostotę i przyjazne rozwiązania. Przy kolejnych zmianach chcemy stosować te zasady.

Nawet jeżeli będą wprowadzane regulacje niekorzystne dla podatnika?

Przede wszystkim chcemy wspierać uczciwych podatników. I jeśli wprowadzamy kolejne przepisy uszczelniające, to naszym celem są zmiany wspierające uczciwą konkurencję między firmami. Zatem nawet te niekorzystne na pierwszy rzut oka przepisy mają wymiar proprzedsiębiorczy, gdyż eliminują z rynku oszustów. A w konfrontacji z nimi uczciwe firmy są przecież niemal bez szans.

Nie będziemy np. tolerować praktyki agresywnych optymalizacji, ale możemy ograniczać je przepisami, które są maksymalnie proste, przejrzyste i – na tyle, na ile jest to możliwe – przyjazne podatnikowi. Choć oczywiście nie na tyle, by w ogóle nie płacił podatku (uśmiech).

Nawet jeżeli pojedyncze zmiany będą przyjazne, to nie sprawi to, że taki będzie cały system. Dlaczego więc resort nie chce zrobić całościowej reformy chociaż jednego segmentu np. PIT, zamiast dokładać serię korekt?

Pracujemy równocześnie nad różnymi rozwiązaniami. Z jednej strony chcemy likwidować niektóre biurokratyczne obowiązki i wprowadzić niższe podatki dla biznesu. Mamy nadzieję, że te zmiany wejdą w życie już od 1 stycznia 2019 r. Z drugiej strony zależy nam na tym, by wprowadzać prostsze przepisy podatkowe. Myślę nad kompleksową reformą, która od początku poukłada system podatku od dochodów: z pracy, z działalności gospodarczej i od zysków kapitałowych. Mamy też gotową nową matrycę stawek VAT.

Na zmiany w stawkach VAT czeka chyba większość przedsiębiorców. W odniesieniu do produktów żywnościowych problem stał się kuriozalny. Sędziowie muszą rozstrzygać o podobieństwie sosu musztardowego i musztardy.

Po to właśnie pracujemy nad tą zmianą. Przy klasyfikacji towarów chcemy odejść od stosowania do celów VAT Polskiej Klasyfikacji Wyrobów i Usług (PKWiU) na rzecz kodów CN. Do poszczególnych grup towarów będą przyporządkowane stawki. Planujemy zredukowanie ponad dwustu pozycji w załącznikach do ustawy o VAT i rozporządzeniu wykonawczym do kilkudziesięciu pozycji.

Czyli nie będzie już tak, że ciastka, których termin przydatności do spożycia nie przekracza 45 dni, będzie opodatkowany 8-proc. VAT, a te z dłuższą datą przydatności 23 proc.?

Takich sytuacji chcemy się pozbyć. Bazując na logice nomenklatury CN, chcemy obejmować jedną stawką całe grupy towarów, na przykład wspomniane ciastka. Chcemy też wprowadzić wiążącą informację stawkową.

Jak to wpłynie na dochody budżetowe?

Ta zmiana nie ma charakteru fiskalnego i będzie neutralna dla budżetu. Oczywiście, aby zrównać stawki w ramach grup towarów, VAT będzie w przypadku jednych produktów wyższy, a w przypadku innych niższy. Przykładowo kostki lodu mogłyby zostać objęty stawką 23 proc. VAT. Z kolei warzywa i owoce zostaną objęte jedną 5 proc. stawką VAT. Dziś np. pomarańcze opodatkowane są 8 proc. Korzystna dla konsumenta byłaby też obniżka stawki na e-booki.

Trybunał Europejski UE potwierdził, że e-booki w Polsce mogą być z wyższą stawką. Przepisy unijne nie pozwalają obniżyć stawki VAT na tego typu publikacje, a projekt zmian w tym zakresie został zawetowany. Mimo to np. Francja podjęła takie ryzyko i wprowadziła niższą stawkę na elektroniczne książki. Czy Polska się do niej przyłączy?

Rozważam podjęcie takiego ryzyka. Trudno uzasadniać tak dużą rozbieżność w opodatkowaniu książek i pism papierowych oraz elektronicznych. Poważnie zastanawiam się też nad wprowadzeniem 5 proc. stawki VAT na artykuły higieniczne dla kobiet i niemowląt.

Rozmawiając o VAT, nie sposób nie poruszyć kwestii wysokości stawek. Czy możemy liczyć, że wrócą one do wcześniejszego poziomu, czyli 22 i 7 proc.?

Myślę o propozycji, która pozostawi stawki na obecnym poziomie, a jednocześnie uporządkuje ich stosowanie. Po 1,5 roku uszczelniania systemu podatkowego nie jesteśmy gotowi, żeby przywrócić stawkę 22 proc. VAT. Dla konsumenta zmiana byłaby właściwie niezauważalna, mówimy bowiem o obniżce 1 ppkt proc. podatku. Natomiast dla budżetu to ubytek rzędu 9 mld zł.

Jeżeli rozliczanie VAT to taki problem, to czy w resorcie nie ma, choćby w dłuższej perspektywie, pomysłu wprowadzenia jednej stawki?

Resort nie prowadzi obecnie takich analiz. Żeby o tego typu ruchach myśleć, trzeba bardzo dokładnie przeanalizować skutki takiej zmiany, pamiętając o konsekwencjach społecznych. Stawki obniżone dotyczą przecież towarów pierwszej potrzeby.

Na jakie jeszcze inne zmiany w zakresie VAT mogą liczyć przedsiębiorcy?

Chcielibyśmy od 2019 r. zrezygnować z obowiązku przesyłania deklaracji VAT. Nie będą one nam już potrzebne, ponieważ niezbędne informacje otrzymujemy od wszystkich firm w formie JPK_VAT.

Czy resort planuje wprowadzenie ułatwień dla podatników, którzy nie prowadzą działalności gospodarczej?

Tak, chociażby w rozliczaniu najmu prywatnego w formie ryczałtu ewidencjonowanego. Podatnik będzie wybierał ten sposób opodatkowania, dokonując pierwszej wpłaty lub składając zeznanie roczne (PIT-28). Wyeliminujemy w ten sposób obowiązek wcześniejszego zgłoszenia w urzędzie skarbowym. Inna propozycja dotyczy ulgi w PIT przy sprzedaży mieszkania. Pięcioletni termin umożliwiający sprzedaż mieszkania bez podatku będzie liczony dla spadkobiercy od momentu nabycia nieruchomości przez spadkodawcę. Obecnie płynie on od momentu odziedziczenia mieszkania.

Czyli np. jeżeli ojciec kupił mieszkanie w 2000 r. i umrze w 2019 r., to syn, który odziedziczy nieruchomość, będzie mógł sprzedać tę nieruchomość już w 2019 r. i nie zapłaci od tej transakcji PIT?

Tak. To nie koniec zmian. Koszty nabycia czy wytworzenia nieruchomości przez spadkodawcę będą również kosztem u spadkobiercy. Podobnie kosztem u spadkobiercy będą długi i ciężary spadkowe, w tym roszczenia o zachowek. Chcemy też skorygować przepisy dotyczące ulgi przy sprzedaży mieszkań. Obecnie PIT nie płaci się przed upływem pięcioletniego okresu, gdy kwota ze zbycia nieruchomości zostanie wykorzystana w ciągu 2 lat na własne cele mieszkaniowe. Chcemy wydłużyć ten termin do 3 lat, a także umożliwić skorzystanie z ulgi w odniesieniu do wydatków na przebudowę lub remont lokalu poniesionych, zanim podatnik stał się jego właścicielem.