O pomyśle resortu finansów pisaliśmy już we wrześniu. MF chce, by służby skarbowe mogły kupować puste faktury - takie, które dokumentują fikcyjne transakcje - dzięki czemu mogłyby sprawdzać, kto korzysta z usług dostawców kosztów i oszukuje na podatkach. Filip Świtała, dyrektor departamentu systemu podatkowego MF, mówi, że wstępny projekt przepisów, które umożliwiałyby taki zakup, jest już gotowy. Ale jeszcze jest w trakcie konsultacji wewnątrz ministerstwa. Musimy go przedyskutować w ramach resortu, następnie odbędą się konsultacje międzyresortowe, a później publiczne - mówi Świtała.

Kiedy fiskus miałby korzystać z nowego instrumentu? Biorąc pod uwagę stopień zaawansowania prac, jego uruchomienie nie nastąpi szybko. Prawdopodobnie dopiero w II połowie przyszłego roku. Jeden z problemów, jakie trzeba rozwiązać, to określenie warunków, w jakich można by go używać.

Z pozoru kupowanie pustych faktur przypomina zakup kontrolowany, który Krajowa Administracja Skarbowa może stosować już dziś. Z tym że tego ostatniego można używać w jasno zdefiniowanych rodzajach przestępstw, gdzie straty fiskusa są wysokie. Na przykład przy wprowadzeniu do obrotu towarów bez zapłacenia akcyzy, jeśli szkoda fiskusa przekracza 50-krotność minimalnej pensji (dziś to 100 tys. zł). I na każdy taki zakup musi się zgodzić prokurator generalny po zapoznaniu się z materiałami prowadzonego śledztwa.

To nie będzie zakup kontrolowany. To, co chcemy wprowadzić, ma na celu sprawdzenie, czy firmy odpowiednio raportują swoje podatki. Jeśli ktoś kłamie, udaje transakcje, których nie wykonał, popełnia przestępstwo. I z myślą o takich osobach szykujemy to rozwiązanie. Ale co do zasady wychodzimy z założenia, że większość podatników jest uczciwa - mówi dyrektor Świtała.

To nie wystawca takiej faktury miałby być głównym celem, lecz kupujący - który na jej podstawie nie tylko obniża sobie VAT należny, ale też wykazuje dodatkowy koszt, dzięki któremu zmniejsza podatek dochodowy. Znając osobę wystawiającą takie puste faktury, można bowiem dojść do ich odbiorców. Możliwość kupowania kosztów przez fiskusa ma więc działać odstraszająco.

Kupowanie pustych faktur ma być uzupełnieniem innych działań uszczelniających w VAT, których realizacja jest bardziej zaawansowana. W przyszłym roku jednolity plik kontrolny VAT będą składali już wszyscy podatnicy, którzy rozliczają ten podatek. Choć Centralny Rejestr Faktur nie powstanie jako specjalna baza, to upowszechnienie JPK da skarbówce dostęp do danych o podobnym zakresie. W ramach JPK raportowanie miało dotyczyć także paragonów, ale na razie brakuje szczegółów projektu i trudno wskazać, kiedy miałby wystartować.

W przyszłym roku ma zacząć też działać sztandarowy pomysł resortu finansów, czyli mechanizm podzielonej płatności w VAT. Split payment na początek będzie dobrowolny i zdaniem MF firmy będą się do niego stopniowo przekonywały, dlatego widoczne wpływy do kasy państwa zacznie przynosić dopiero od 2019 r. Fiskus liczy, że w ciągu dekady poprawi dochody z VAT o ponad 80 mld zł. Mechanizm miał wystartować 1 kwietnia, ale na wniosek banków termin zostanie przesunięty na 1 lipca. Taką poprawkę do ustawy zgłosił wczoraj senator PiS Grzegorz Bierecki.

Na liście podatkowych uszczelek, nad którymi pracuje MF, jest jeszcze jeden pomysł. To mandatory disclosure, czyli obowiązkowe raportowanie schematów podatkowych, które mogą służyć do optymalizacji. Dwa tygodnie temu resort finansów zakończył konsultacje publiczne na ten temat. To jest projekt zapoczątkowany przez OECD, podchwyciła go Komisja Europejska. Przedstawiliśmy publicznie kilka wariantów do oceny, teraz w wyniku konsultacji zmodyfikujemy nasz projekt i skierujemy go na ścieżkę legislacyjną – mówi Filip Świtała. I dodaje, że chodzi o to, aby jeśli ktoś wymyśli schemat podatkowy i sprzedaje go klientowi, najpierw zgłosił się do MF i o tym poinformował.

Dużym projektem jest też walka z cenami transferowymi. MF zaczął zarzucać sieć na unikających płacenia podatków w ten sposób już w ubiegłym roku i pierwsze sukcesy może na swoim koncie zapisać. W 2016 r. organy skarbowe w postępowaniach dotyczących cen transferowych doszacowały dochód w firmach na ponad 650 mln zł i wymierzyły podatek wartości 166 mln zł. To trzyipółkrotnie wyższe doszacowanie niż za trzy poprzednie lata i 7-krotnie wyższy podatek, jaki powinni zapłacić przedsiębiorcy za stosowanie – według fiskusa – nierynkowych cen.

W przypadku optymalizacji i cen transferowych postępowania kontrolne zmniejszyły też stratę firm o 2,8 mld zł, wobec 93,3 mln zł w 2015 r. Na tle poprzednich lat statystyki robią wrażenie. W walce z agresywnymi optymalizacjami MF zamierza wytaczać coraz potężniejsze działa. Szkoli urzędników pod kątem cen transferowych, powołano też departament, który odpowiada za ten obszar. Doradcy podatkowi są co chwila informowani, co skarbówka będzie traktowała jako unikanie płacenia podatków, i ostrzegani, aby takich schematów nie oferować przedsiębiorcom.