Tak, w dużym skrócie, przedstawiają się wyniki kontroli skarbowych za 2016 r., do których dotarł DGP. Jeśli pod uwagę weźmie się ostrzeżenia Ministerstwa Finansów z końca 2015 r. (zapowiadało wówczas koniec pobłażania oszustom) ,to dane nie powinny być zaskoczeniem. Ale i tak robią wrażenie.

W sumie, dzięki kontrolom skarbowym budżet zarobił ponad 2,3 mld zł – aż o miliard złotych więcej niż rok wcześniej. W ogromnej mierze złożyła się na to kwota zatrzymanych zwrotów VAT. O ile w 2015 r. było to 168 mln zł, to w 2016 r. już ponad 1 mld. Ten sześciokrotny wzrost nie jest – jak niektórzy mogą sądzić – efektem przedłużających się weryfikacji, czy zwroty aby na pewno są zasadne. W tym wypadku mowa jest o pieniądzach, których fiskus w ogóle nie oddał firmom, bo uznał, że się im nie należą. Niejednokrotnie miało to związek z karuzelami podatkowymi i pustymi fakturami.

Statystyki za 2016 r. pokazują także inne ciekawe zjawisko – dwukrotnie zwiększyła się liczba podatników, którzy nie czekali na ustalenia kontrolerów, nie wchodzili w spór z fiskusem, tylko sami korygowali deklarację i wpłacali zaległość. Efekt ich korekt to prawie 360 mln zł ekstra dla fiskusa. Rok wcześniej było to 175 mln zł.

W sumie ubiegłoroczne ustalenia kontroli skarbowej, zakończone wydaniem decyzji (także w sprawie pustych faktur), opiewają na kwotę ponad 22 mld zł (licząc z korektami i odsetkami za zwłokę). Dla państwowej kasy liczą się jednak wpływy, a nie tylko ustalenia. Ale i na tym polu Ministerstwo Finansów ma się czym chwalić – efektywność kontroli wzrosła o 80 proc. A ma być jeszcze lepiej.

W tym roku działania kontroli skarbowej już zdążyła odczuć giełdowa spółka LPP. W piątkowym komunikacie poinformowała, że inspektorzy domagają się od niej 24 mln zł (licząc z odsetkami za zwłokę). Kontrola nie dotyczyła VAT, tylko innego podatku – dochodowego. Spółka miała rzekomo zawyżyć koszty, odliczając wydatki na sublicencje za korzystanie ze znaków towarowych wniesionych aportem do cypryjskiej spółki Gothals.