Opodatkowany będzie miesięczny przychód ze sprzedaży towarów. Kwota wolna od podatku wyniesie półtora miliona złotych netto miesięcznie. Nowy podatek ma mieć trzy stawki. Dla podatników, których przychód nie przekroczy 300 milionów złotych miesięcznie, stawka wyniesie 0,7 procent, dla tych, których przychód przekroczy 300 milionów - 1,3 procent, a od przychodów uzyskanych ze sprzedaży prowadzonej w soboty, niedziele i inne dni wolne od pracy - 1,9 procent.

Zdaniem Jakuba Kuleszy z Kukiz'15 proponowane rozwiązanie nie polepszy znacząco sytuacji budżetu. Na część obywateli nakłada zaś dodatkowe obowiązki względem państwa. Za każdy podatek pośrednio i tak zapłacą konsumenci. Bez likwidacji CIT wprowadza się dodatkowy podatek od marketów, co dodatkowo obciąża przedsiębiorców. My zaproponowaliśmy, by cały CIT zastąpić podatkiem obrotowym. Jest on prostszy, sprawiedliwszy i utrudnia kombinatorstwo - wyjaśnia rzecznik Kukiz'15.

Założenia krytykuje również Kamila Gasiuk-Pihowicz z .Nowoczesnej. Wyjaśnia, że przepisy, które miały docelowo obciążać głównie zagraniczne sieci, finalnie dotkną także Polaków.

Sieci będą się mocno bronić przed wrzuceniem podatku w koszty. Podejrzewam, że albo będą podnosić marże, albo będą naciskać na podwykonawców, na przykład firmy sprzątające czy usługowe. A to z pewnością odbije się na naszym krajowym rynku" - dodaje rzeczniczka .Nowoczesnej.

Według założeń resortu finansów, podatkiem nie zostaną objęte przychody ze sprzedaży leków i wyrobów medycznych. Ministerstwo szacuje, że nowy podatek przyniesie w tym roku około dwóch miliardów złotych. Zostaną one przeznaczone na sfinansowanie programu "500+". Projekt ustawy skierowano do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.