Dochody z pierwszego progu PIT trafią w całości do samorządów, a te z drugiego – zasilą budżet państwa. Takie rewolucyjne zmiany rozważa resort administracji. Potwierdza to jego wiceszef Marek Wójcik. – To racjonalny krok. Trzeba wspomagać rozwój samorządów, dając im do tego odpowiednie narzędzia – uważa. Ponadto, jak ustalił DGP, podatkiem dochodowym mogą zostać objęci rolnicy.

Tymczasem Ministerstwo Finansów na razie nie komentuje pomysłu. – Ale nie odżegnuje się od niego. Jest szeroko dyskutowany w resorcie – zapewnia Wójcik.

Pytań jest wiele, a pewnik tylko jeden: nowe rozwiązania opłaciłyby się samorządom. Jak wyliczyło Forum Od-nowa, zgarniałyby one z pierwszego progu PIT 37 mld zł, czyli o 6 mld zł więcej niż z udziałów w podatku. Co istotne, symulacja ta dotyczy wyłącznie roku 2012, podczas gdy w kolejnych latach wpływy z PIT systematycznie rosły.

Po tej informacji wielu lokalnych włodarzy zapewne zaciera z radości ręce. Ale dalsze pomysły resortu administracji mogą skutecznie ostudzić ich zapał. – Po zmianach wiele obecnych zadań zleconych mogłoby się stać zadaniami własnymi samorządów. Musiałyby je finansować ze swoich budżetów – wyjaśnia wiceminister Marek Wójcik. Wówczas lokalne władze miałyby elastyczniej rozdzielać pieniądze. Zmiany dotyczyłyby trzech podstawowych źródeł dochodów: dotacji (włodarze otrzymują je m.in. na zadania zlecone przez administrację centralną), dochodów własnych i subwencji (finansowanie zadań oświatowych i system wyrównawczy).

Dziś dotacje stanowią 23 proc. dochodów samorządów. Rozważana przez rząd koncepcja zakłada ich obniżenie do poziomu 10–15 proc. Natomiast dochody własne wzmocnione lokalnym PIT miałyby osiągnąć pułap 55–65 proc., podczas gdy dzisiaj jest to 50 proc. Ostatnia część, przypadająca na subwencje miałaby się mieścić w widełkach 25–30 proc., czyli podobnie jak obecnie (26 proc.).

Po zmianach PIT miałby nawet 65-proc. udział w dochodach gmin.

ZOBACZ TAKŻE: Nowy pomysł prezydenta. Chce ustawy ograniczającej handel ziemią>>>